Kontynuacja zwycięstw? Lecha na to stać

Dwa ligowe zwycięstwa z rzędu mogą zdarzyć się każdej drużynie. Trzy to już seria, na którą nie wszystkich stać. Lech jeszcze takiej w tym sezonie nie miał. Może to się zmienić po meczu z beniaminkiem. Zapowiada się ciekawa, otwarta konfrontacja i gole, bo ŁKS nie stawia na zmasowaną obronę. Gra w piłkę, stara się kreować akcje ofensywne, a Lech potrafi to wykorzystać.

Już w pierwszym meczu, w Łodzi gra obu zespołów była ofensywna, bez wybijania piłki na ślepo i długich podań, z rozgrywaniem jej od własnej obrony, szybkim odzyskiwaniem po stracie, pressingiem. Lech wygrał, a szczególnie dobrze zaprezentował się w pierwszej połowie. To był początek rozgrywek. Beniaminek zaczął je bardzo dobrze, od remisu u siebie z mocną Lechią i pokonania na wyjeździe jeszcze mocniejszej Cracovii. Po porażce z Lechem szło mu źle, więcej na wyjeździe nie wygrał.

Lech nie może zagrać w najsilniejszym składzie. Robert Gumny zacznie trenować dopiero za kilka miesięcy. Inny zawodnik przewidziany na prawą obronę, Tomasz Cywka, też długo jeszcze będzie leczyć kontuzjowane kolano. Nie wiemy, kto zagra na tej pozycji. Trener Dariusz Żuraw twierdzi, że ma pomysł, lecz go nie zdradza. W Płocku bocznym defensorem był Satka, w Boguchwale Kamiński. Pierwszy jest dużo lepszy w defensywie. Drugi w ofensywie. Trener zapowiada, że zimą Lech pozyska solidnego prawego obrońcę, nie ma mowy o stosowaniu na stałe prowizorki.

Z lekkim urazem z Podkarpacia wrócił Filip Marchwiński. Trener prawdopodobnie oszczędzi tego młodego zawodnika. Z choroby wyszedł już Paweł Tomczyk. Trener dał mu w środę pograć przez kwadrans. Zastąpił Gytkjaera. Duński napastnik, lider klasyfikacji ligowych strzelców, jest dla Dariusz Żurawia pierwszym wyborem. Wszystko wskazuje, że wróci do optymalnego ustawienia defensywy, z Thomasem Rogne i Satką, o ile Słowak znów nie będzie musiał udawać bocznego obrońcy.

Ważną wiadomością jest powrót do zdrowia Kamila Jóźwiaka. Jest on ostatnio najważniejszym ofensywnym graczem Lecha, napędza ataki, oddaje strzały i rozgrywa. Tym właśnie rozgrywaniem różni się od Tymoteusza Puchacza, drugiego skrzydłowego, którego mocną stroną jest szybki atak i strzał lewą nogą. Rzadko się zdobywa na próby gry kombinacyjnej. Kontuzja „Gumy” pokrzyżowała plany klubowi, który liczył na zimowy transfer, czyli pozyskanie znacznej sumy. W tej sytuacji być może Lechowi będzie zależeć na transferze „Józia”.

Nie wiadomo, czy sensowniejszym rozwiązaniem nie byłoby wstrzymanie go na okres po Euro 2020. Kto wie, czy młody skrzydłowy nie dostanie szansy wypromowania się w reprezentacji, podniesienia swej liczonej w milionach euro wartości. Kłopot w tym, że klubowa kasa nie jest w dobrym stanie. Nie dość, że Lecha, od lat konsekwentnie obniżającego jakość swej drużyny, nie stać na jakiekolwiek sukcesy, to od dawna nie sprzedał żadnego z wychowanków.

W Boguchwale Lech zagrał w nietypowym ustawieniem, do tego zmagał się z beznadziejnym boiskiem. Trener twierdzi, że już zapomniał o tym wydarzeniu. Nie zamierza wyciągać z niego jakichkolwiek wniosków, daruje sobie analizę, nikogo nie ocenia. Zamierza natomiast analizować grę ŁKS-u. Łodzianie grają piłką, mając w składzie rozgrywającego Ramireza potrafią rozmontować każdą obronę, ale i nie są mocni w obronie. Lech spróbuje to wykorzystać.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Zasłużona porażka Warty

Niewiele do powiedzenie mieli Zieloni w meczu przeciwko Górnikowi Zabrze. Goście byli w Grodzisku dużo lepiej zorganizowani, do tego nastawili się ofensywnie. Byli jednak bardzo

AliExpress sponsorem Lecha Poznań

Jeszcze jedno tej jesieni wspaniałe wydarzenie dla Lecha. Globalna platforma sprzedaży, AliExpress została sponsorem klubu. Pierwszy raz promuje się w ten sposób. Na początek w