Mariusz Rumak:Dobra forma moich piłkarzy przyszła za późno. Powinniśmy ją widzieć od początku sezonu. O najbliższym meczu z Legią myśleliśmy od momentu, gdy zeszliśmy ostatnio z boiska na Łazienkowskiej pokonani. Wtedy jeszcze mieliśmy szanse na mistrzostwo. Teraz chcemy się zrewanżować. W ramach przygotowań nie będziemy oglądać meczu przegranego u nas rok temu. Skupiamy się na tym, co Legia gra dziś. Przeszła zmiany personalne, jest ciągle mocna, ma w składzie doświadczonych zawodników. Nawet jeśli trener Urban wprowadzi wiele zmian, zespół nie schodzi poniżej określonego poziomu, więc to, że przyjedzie do Poznania po ciężkim pucharowym meczu, niewiele nam pomoże.
Moi zawodnicy przygotowani są do odniesienia zwycięstwa bez względu na to, w jakim składzie zagra przeciwko nam Legia. Teraz nie interesuje nas układ tabeli. Spojrzę na nią po 30 kolejkach. Chcemy być wysoko, najlepiej przed Legią, bo wtedy spotkamy się z nią w dalszej fazie rozgrywek na naszym stadionie. Poznaniacy zasługują, by obejrzeć taki mecz. Trzon zespołu mam już ustalony, wątpliwości dotyczą kilku pozycji. Nie żałuję, że Ojamaa trafił do Legii, a nie do nas, bo zasilili nas Szymek Pawłowski i Daylon Claasen, a oni nie są gorszymi piłkarzami.
Bartosz Ślusarski:Legia nie najlepiej nam się ostatnio kojarzy, bo poprzednie mecze z tą drużyną nie były z naszej strony dobre. Najwyższy czas, by to zmienić. Jeżeli pokażemy taką piłkę, jak w drugiej połowie meczu w Gdańsku, to przesłanki na to, że uda nam się zwyciężyć, są bardzo duże. Pokazaliśmy, że potrafimy grać dobrze w piłkę. Każdy z nas poczuł się mocno podbudowany. Być może Lechia Gdańsk to nie klasa Legii, ale pokazaliśmy kilka naprawdę dobrych akcji. Forma rośnie. Spotkamy się z bardzo dobrą drużyną, aktualnym Mistrzem Polski. Jestem przekonany, że to będzie ciekawe widowisko.
Rafał Murawski:Z moją formą jest coraz lepiej, ale do ideału jeszcze daleko. Przerwa w grze i treningach trwała zbyt długo, zbyt mało czasu minęło od wznowienia gry w piłkę. Staram się jak najszybciej wrócić do wysokiej formy. W niedzielę będę do dyspozycji trenera. Robię wszystko, by wystawił mnie w drużynie od pierwszej minuty. Mam na to nadzieję. Z poprzednich meczów z Legią wyciągnęliśmy wnioski. Wiemy, dlaczego zagraliśmy źle, ale zostawiamy to dla siebie. Będziemy rozpracowywać rywali, by ich pokonać. Zdajemy sobie sprawę, że Legia strzela dużo bramek, zwrócimy na to dużą uwagę. Podejdziemy do rywali z szacunkiem, ale znamy swoją wartość i nasze możliwości. Nie zastanawiamy się nad problemami kadrowymi przeciwnika. My mieliśmy wcześniej swoje kłopoty, oni teraz mają swoje. Wiemy, że najbliższy mecz dla kibiców jest bardzo ważny, ale na nim sezon się nie kończy. Chcemy wygrywać i jak najszybciej znaleźć się w czołówce tabeli.
Maciej Gostomski:Jesteśmy mentalnie gotowi, by podjąć walkę z Legią i ją pokonać. Jeżeli myślimy o mistrzostwie, takie spotkania trzeba rozstrzygać na własną korzyść. To będzie mój dopiero piąty mecz w Lechu, ale nie skarżę się na brak komunikacji z obrońcami. Kiedy jest głośno na stadionie i tak nie słychać, co sobie podpowiadamy. Najważniejsze, że staramy się myśleć tak samo. Potrafię celnie wyrzucać piłkę ręką, kiedy udaje mi się ją przejąć. To mój atut. Chcę to stosować w dalszym ciągu, może z tego wyjść dobra kontra.
Przez ponad trzy lata byłem zawodnikiem Legii i choć nie udało mi się zadebiutować w ekstraklasie, to dobrze wspominam tamten okres. Wiele mogłem się nauczyć, podpatrzyć. Miałem kontakt z piłką na wysokim poziomie. Niczego w najbliższym meczu nie muszę udowadniać. Chcę rozegrać bardzo dobre i zwycięskie spotkanie. To wszystko. Wiem, że mecze między tymi drużynami mają specjalną otoczkę. Tak było, gdy trenowałem w Legii, a Lecha uznawało się za bardzo trudnego, szczególnego przeciwnika. Mobilizacja jest w jednym mieście i drugim. One rywalizują między sobą, chyba się za bardzo nie lubią. Kibicowsko nigdy w to nie wchodziłem, nie interesowało mnie to.



