Kapitan Lecha Łukasz Trałka i obrońca Tomasz Kędziora zapewniają, że nie interesuje ich, jak przeciwnik zagra, jaką zastosuje taktykę, jak jest nastawiony do najważniejszego wydarzenia w życiu wszystkich piłkarzy ze Stargardu. – Ten mecz chciałem rozegrać natychmiast, bez czekania cały tydzień na rewanż. Nie ma wątpliwości, że jesteśmy lepszą drużyną. Musimy wygrać. Wierzę, że kibice nam pomogą i wspólnie awansujemy – mówi kapitan Kolejorza.
Piłkarze Lecha są świadomi, że to nie będzie łatwy mecz. Pamiętają, jak często zawodzili kibiców, nie potrafili zachować koncentracji przez 90 minut, tracili bramki i punkty. – Mamy problem z utrzymaniem kontroli nad meczem. Jestem przekonany, że trener już wie, jak temu zapobiec, albo jest tego bliski – mówi Łukasz Trałka zapewniając, że Lech musi w środę strzelić gole jak najwcześniej, ale nawet jeżeli się to nie uda, wykazać konsekwencję do ostatnich chwil, bo bramki można zdobywać i pierwszej połowie, i w 85 minucie.
Maciej Skorża wie, jak Lech rozgrywał rewanżowe mecze przeciwko Kalju i Stjarnan. Tym razem nie może być mowy o nerwach, gdy pierwsze akcje nie zakończą się powodzeniem. Drużyna musi być zdeterminowana i skoncentrowana do samego końca. Tylko od sposobu gry Lecha zależy, czy przeciwnik potrafi zachować siły do końca, wytrzymać wysokie tempo akcji. – Drużynę najlepiej poznaje się w trudnych momentach. Przed Lechem kilka jeszcze ważnych spotkań, każde coraz trudniejsze. Będę się pilnie przyglądać piłkarzom. Proces ruszył – po meczu w Stargardzie dojrzewam do pewnych ruchów. Takich wydarzeń się nie zapomina. Zrobię wszystko, by się to nie powtórzyło – zapewnia trener.
Na własnym stadionie Lech potrafi sprostać każdej drużynie, tylko Podbeskidzie zdołało wyrównać tuż przed końcem meczu. Ma bez porównania więcej atutów i wyższe umiejętności niż Błękitni, mimo straty w pierwszym spotkaniu będzie więc zdecydowanym faworytem. Dopiero w dzień meczu trener dowie się, którym piłkarzom lekarz pozwoli zagrać, a lista kontuzjowanych graczy była ostatnio długa. Trzeba będzie radzić sobie bez wykartkowanego Sadajewa. Trener nie zastosuje nowych rozwiązań ofensywnych, postawi na schematy dobrze znane drużynie, sprawdzone. W zespole Lecha nie ma klasycznego snajpera, gole zdobywa wielu piłkarzy. To jest utrudnienie dla przeciwnika, zagrożenie może nadejść z każdej strony.
Prawdopodobnie mecz przeciwko Błękitnym obejrzy kilkanaście tysięcy kibiców Lecha. Po zwycięstwie w Bełchatowie wyraźnie wzrosła sprzedaż biletów, i to mimo iż kibice nie doszli do porozumienia z władzami klubu w sprawie wprowadzenia – w ramach zadośćuczynienie za blamaż w Stargardzie – tanich biletów. Do Poznania wybiera się też kilkutysięczna grupa fanów Błękitnych, uzbrojonych w trąbki, kołatki, grzechotki i inne akcesoria prawdziwego kibica.




