Drużyna kiboli w akcji

Grają na stadionach, gdzie ustawa o bezpieczeństwie imprez masowych nie obowiązuje. Mecze Wiary Lecha miały być dla kiboli alternatywą na spędzenie wolnego czasu. W sytuacji, gdy na polskich trybunach w najlepsze trwała nagonka dla kibiców, pojawił się pomysł stworzenia zespoły grającego na stadionach nie objętych ustawą o bezpieczeństwie imprez masowych.


[widgetkit id=30]

Drużyna powstała w 2004 roku, ale do 2011 roku grała jedynie w turniejach charytatywnych. Po zgłoszeniu do Puchar Polski po raz pierwszy zagrała na pełnowymiarowym boisku. Debiut wypadł świetnie. Na trybunach zabawa w najlepsze, na boisku zwycięstwo. Po dwóch tygodniach w kolejnej rundzie również udało się stworzyć świetne widowisko. Niestety zakończone sportową porażką, ale kibicowsko było jeszcze lepiej.
Po kilku miesiącach rozważań podjęto decyzję o zgłoszeniu zespołu do rozgrywek ligowych. Nagonka na Bułgarskiej trwała w najlepsze, a mecze Wiary Lecha pokazały, że można bawić się nie tylko podczas meczów Ekstraklasy.
Weekendowe spotkania w B-klasie miały być alternatywą. Początkowo wydawało się, że nią właśnie będą. Na trybunach pojawiało się kilkuset kibiców, jeździli oni na mecze wyjazdowe do oddalonych o kilkanaście-kilkadziesiąt kilometrów wiosek, gdzie mogli wspierać swoich kumpli po szalu. W dłuższej perspektywie zainteresowanie drużyną spadło i nie udało się utrzymać – poza wyjątkami – atmosfery, jaka towarzyszyła pierwszym meczom B-klasy.
Wspomniane wcześniej spotkania z Bolą Poznań i Czarnymi Kaźmierz były dla kibiców fajną okazją do odpalenia raz, zabawy w najlepszy możliwy sposób. Kolejny raz udało się tę atmosferę stworzyć podczas meczu w Gnieźnie, kiedy do pierwszej stolicy Wielkopolski przyjechało kilkuset kibiców Lecha.
Przy okazji meczów Wiary Lecha okazję do wykazania się miały lokalne fan cluby – wspomniane wcześniej Gniezno, a miesiąc później również Bnin, który zadbał o znakomitą oprawę meczu w Kórniku. Wśród atrakcji znalazł się okazjonalny transparent, sporo pirotechniki, wspólny przemarsz oraz rozmowy nawet kilka godzin po meczu. Na zakończenie pierwszej, historycznej rundy, kibice przygotowali oprawę na spotkanie z Jurandem Koziegłowy. Podczas tego meczu również nie zabrakło pirotechniki.
Wiosną tylko podczas jednego spotkania kibice przygotowali oprawę oraz odpalili kilkanaście rac wspartych świecami dymnymi. Tylko podczas jednego, ale za to najważniejszego meczu, w którym decydowały się kwestie związane z awansem do A-klasy.
W tym sezonie po raz pierwszy kibice dali o sobie znać z dobrej strony podczas minionego weekendu, gdy Wiara Lecha grała w Murowanej Goślinie. Nie oznacza to jednak, że na poprzednich meczach nie pojawili się kibole. Byli, ale nie prowadzili zorganizowanego dopingu, tak jak miało to miejsce w ostatnią niedzielę. Podczas tego meczu poza dopingiem pojawiła się również pirotechnika wsparta flagami na kiju.
Wbrew zapowiedziom i opiniom mecze Wiary Lecha nie są chuligańską samowolką. Pojawia się regularnie kilkunastoosobowa grupa kiboli, a jedynie od czasu do czasu na mecze przyjeżdża większa liczba sympatyków Lecha, którzy wspierali swoich kolegów.

 

Mateusz Szymandera

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli