Biało-czerwoni wracają do europejskiej elity w hokeju halowym

Męska reprezentacja Polski w halowej odmianie hokeja na trawie w trzech dotychczas rozegranych finałowych turniejach mistrzostw świata: w Lipsku w 2003 roku, w Wiedniu w 2007 roku i w Poznaniu w 2011 roku sięgała po srebrne medale. Każdorazowo zwyciężali Niemcy zdecydowanie najlepsi w historii rywalizacji w sezonie indoor. Przez 32 lata, od 1974 roku od kiedy odbywają się oficjalne rozgrywki w hokeju halowym, nie przegrali ani jednego meczu! Pierwszymi, którzy ich pokonali 9:4 byli 20 stycznia 2006 roku Polacy w grupowej fazie finałowego turnieju 12. Mistrzostw Europy w Eindhoven. Wówczas w finale Niemcy zwyciężając biało-czerwonych 4:3 obronili jeszcze prymat na kontynencie. Po wicemistrzostwo Polacy sięgnęli po raz drugi. Poprzednio w 1999 roku w duńskim Slagelse. W 2001 r. w Lucernie wywalczyli brąz.

W dwóch kolejnych ME nasi zachodni sąsiedzi doczekali się detronizacji. W 2008 roku, w Jekaterynburgu, ulegli w finale 2:3 Rosjanom. Na Uralu polegli i Polacy. Grali tam, ze względu na przygotowania do kwalifikacji przed igrzyskami olimpijskimi w Pekinie, w rezerwowym składzie. Spadli do kontynentalnej drugiej dywizji. A 2010 rok w ME w holenderskim Almere zakończył się prawdziwą klęską Niemiec. Zajęli dopiero piąte miejsce przegrywając w grupie z późniejszymi mistrzami Austrią 4:5 i Holandią 0:1. Także Polacy źle wspominają 2010 rok. Wówczas u siebie, w turnieju europejskiej drugiej dywizji, nie zdołali w Poznaniu wywalczyć awansu do grona najlepszych ośmiu zespołów europejskich.

W 2012 roku Niemcy zwyciężyli w finałowej rywalizacji w Lipsku na kontynencie wyprzedzając Czechów i Austriaków. Polacy, w tym samym roku, we włoskim Lignano, byli pierwsi w II dywizji. Dzięki temu, po 6-letniej przerwie, wracają do europejskich czołówki. W grupie w Wiedniu  zagrają: 17 stycznia z Czechami, Szwecją i dzień później z Austrią. W równorzędnej grupie znalazły się reprezentacje: Niemiec, Holandii, Rosji i Anglii. Po raz pierwszy ME, realnie trudniejsze od MŚ, zostaną rozegrane po zmniejszeniu przez FIH (Międzynarodową Federację Hokeja) składów drużyn z sześciu do pięciu zawodników.

Przed batalią w Wiedniu Polacy zajęli piąte miejsce w prestiżowym i silnie obsadzonym międzynarodowym turnieju Rohrmax Cup. W grupie przegrali 6:11 z Austrią i 3:9 z Holandią oraz pokonali 7:3 Szwajcarię. W spotkaniu o piąte miejsce zwyciężyli Czechów 9:3, z tym że nasi południowi sąsiedzi nie grali w najsilniejszym składzie.

d 8 do 11 bm w Poznaniu Polska trzykrotnie pokonała w meczach kontrolnych Australię 8:3, 10:3 i 5:4. W ostatnim ostatni sparingu gospodarze przegrali 3:4.

Trener naszej reprezentacji Karol Śnieżek był zadowolony zarówno z udziału w Rohrmax Cup, jak kontrolnych spotkań  z Australią: „ Zdobyliśmy w tych konfrontacjach sporo doświadczeń. Wiele eksperymentowaliśmy. W meczach z Australią cenniejsze były nie te dwa pierwsze, które wysoko wygraliśmy, ale trzeci i czwarty, gdzie – celowo – graliśmy pod dużą presją – i często bez bramkarza z tak zwanym lotnym bramkarzem. Myślę, że wszyscy na nowo uczą się hokeja halowego. Zmianie ulega taktyka. Bardzo często bramkarza zastępuje dodatkowy, teraz piąty zawodnik z pola. Zmiany miały uatrakcyjnić rozgrywanie spotkań. Na razie tak nie jest. Trzeba będzie czasu aby się przekonać czy to były słuszne decyzje. Na dzisiaj hokej halowy stał się bardziej defensywny. Mniej jest dynamicznych akcji ofensywnych. Skupia się przede wszystkim uwagę na obronie własnej bramki. A ryzykuje dopiero wówczas gdy jedna z drużyn zaczyna „uciekać” drugiej.

Z pewnością Austria u siebie będzie jednym z kandydatów do tytułu. Czesi przed dwoma laty byli wicemistrzami. Inauguracyjny mecz z nimi może być kluczowy dla naszych losów w mistrzostwach. Również w żadnym wypadku nie wolno lekceważyć Szwecji. Wszyscy reprezentanci tego kraju grają w Bundeslidze. Szwecja moż być nawet „czarnym koniem” mistrzostw. Również druga grupa jest bardzo wyrównana. W czwartek, w przeddzień finałowego turnieju, zagramy sparing z Niemcami. Chcielibyśmy awansować do pierwszej czwórki, a więc zająć najpierw przynajmniej drugie miejsce w grupie. Wiemy jednak, że rywalizacja będzie bardzo wyrównana. Dlatego naszym celem minimum jest pozostanie szóste miejsce. To zapewni nam zarówno  utrzymanie w elicie, ale i  kwalifikację na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Lipsku.”

A oto dwunastka naszych reprezentantów w ME w Wiedniu: bramkarze Arkadiusz Matuszak (Scharwaijde, Holandia) i Łukasz Domachowski (Pomorzanin Toruń) oraz zawodnicy z pola: Paweł Bratkowski i Karol Majchrzak (obydwaj Grunwald Poznań), Krystian Makowski i Michał Raciniewski (obydwaj Pomorzanin), Michał Kasprzyk i Marcin Lewartowski (obaj Stella Gniezno), Tomasz Górny (Rheydter Moenchengladbach, Niemcy) Adrian Krokosz (AZS AWF Poznań), Dariusz Rachwalski (Arminen Wiedeń, Austria) i Bartosz Żywiczka (Bowden Manchester, Anglia). Górny jest wychowankiem Warty Poznań, byłym hokeistą Pocztowca i Grunwaldu, a Matuszak i kapitan reprezentacji Rachwalski – wychowankami Pocztowca.

Andrzej Kuczyński

Udostępnij:

Podobne

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli