Austria Wiedeń znów na drodze Lecha. Jeszcze jedno niesamowite widowisko?

To nie będzie pierwszy lepszy mecz Lecha. To nie będzie nawet pierwszy lepszy mecz pucharowy. Nie dość, że awansował do fazy grupowej, co w ostatnich latach zdarzało mu się od wielkiego dzwonu, to pierwszym jego domowym przeciwnikiem będzie Austria Wiedeń. Ta sama Austria Wiedeń, która na zawsze znalazła miejsce w historii Kolejorza. W 2008 roku pokonał ją po niesamowitym meczu z dogrywką i pierwszy raz zameldował się w pucharowej fazie grupowej, z której zresztą potem awansował.

Dziś Lech ma zupełnie inną drużynę, choć i w niej w środku pola gra Murawski. Jednak nie Rafał, który strzelił decydującego gola w ostatnich sekundach dogrywki, lecz Radosław. Poza tym w ekipie Franciszka Smudy grali m.in. Robert Lewandowski, Sławomir Peszko, Bartosz Bosacki, Manuel Arboleda, Ivan Djurdjević, Semir Stilić, Piotr Reiss. Od tamtego czasu skład zmieniał się wielokrotnie, ale nigdy już Lech nie grał równie bezkompromisowo.

Obecny Lech ma zamiar nawiązać do tamtych czasów. Meczem w Walencji dowiódł, że potrafi grać bez kompleksów nawet z czołowymi zespołami Europy, do tego stwarzać im poważne zagrożenie. – Zagraliśmy dobry mecz, zebraliśmy pozytywne recenzje, ale przegraliśmy. Jeśli zamierzamy cokolwiek zdziałać, trzeba teraz wygrywać. Jestem usatysfakcjonowany sposobem gry w Walencji i w Szczecinie. Piłkarze są w formie, duch w zespole jest dobry, skupiamy się więc na każdym kolejnym meczu, by zacząć zdobywać punkty, poczynając od spotkania z Austrią – twierdzi John van den Brom.

Obecny Lech różni się od tamtego sprzed 14 lat tym, że ekipa Smudy specjalizowała się w zdobywania goli w końcówkach. Zdarzyło się to wielokrotnie. Ostatnio Lech dwa razy pod rząd zgubił punkty pozwalając sobie strzelać gole w ostatnich minutach. – To zawsze boli, zwłaszcza gdy przez 90 minut ma się kontrolę nad meczem. Jednak pod względem mentalnym jesteśmy silni. W obu meczach goniliśmy wynik, potrafiliśmy odrabiać straty. Podobnie mocni chcemy być w czwartek, by nie tylko zagrać dobrze, ale i wygrać – zapewnia trener.

Nie twierdzi, że Lech jest lepszą drużyną niż Austria Wiedeń. Jest jednak w takim momencie, że może z nią powalczy o zwycięstwo. – Po meczu z Villarreal nabraliśmy pewności siebie – podkreśla. Czego się spodziewa po Austrii Wiedeń? – Prawdę mówiąc, nie wiem, jak zagrają. Zmieniają skład swych formacji i organizację gry. Czasami grają na trzech obrońców i trójką z przodu, czasami na czterech defensorów. Uczulam moich zawodników, że powinni być gotowi na różne ustawienia przeciwnika. Jest to zespół ofensywnie usposobiony, sądząc choćby po grze bocznych obrońców. Lubią grać piłką, mają dobre stałe fragmenty. Dobrze ich przeanalizowaliśmy, gramy u siebie, mamy prawo liczyć na dobry wynik – kończy John van den Brom.

Udostępnij:

Podobne

Nadzieje odżyły. Pościg trwa

Kto by się spodziewał, że już po dwóch pierwszych meczach nowego roku strata Lecha do lidera tabeli zmniejszy się z ośmiu punktów do symbolicznych dwóch?

Białystok zdobyty!

Brawo Kolekorz! Wygrał z Jagiellonią 2:1 i tylko to się dziś liczy, jakość gry lepiej przemilczeć. Był zabójczo skuteczny, ale tylko w pierwszej połowie, którą

Remis Warty na trudnym terenie

Na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się mecz, którego stawką było 6 punktów, bo rywalizowały drużyny walczące o zachowanie ekstraklasy: Ruch i Warta Poznań. Bezbramkowy