Lech pokonał w Krakowie beniaminka Wieczystą 2:1, choć nie był to łatwy do rozegrania mecz, a liczne słabości Kolejorza wciąż się ujawniały. Miał jednak piłkarzy z wysoką jakością i właśnie to zadecydowało, że ambitny beniaminek niewiele mógł wskórać. Grał zresztą od pierwszych minut wyraźnie przestraszony, jakby zdawał sobie sprawę z siły Lecha.

Na pierwszego gola Poznaniaków trzeba było czekać ponad pół godziny. Indywidualne i zespołowe akcje niewiele dawał dobrego, aż nadspodziewanie piękną akcją popisał się Yannick Agnero. Wykonał zwód na granicy pola karnego i uderzył tak, że bramkarz gospodarzy był bezradny.

Potem Lechowi dopisało szczęście. Na strzał z dalszej odległości zdecydował się Allahyar Sayyadmanesh. Nic by z tego nie wyszło, gdyby nie rykoszet, który zmylił golkipera i goście mieli już dwubramkowa przewagę.

Stanęli na nogi

Po przerwie mecz stał się niespodziewanie wyrównany, głównie za sprawą Wieczystej. Kilka akcji nie przyniosło Krakowianom powodzenia, aż w końcu dało się im strzelić gola głową po dośrodkowaniu z prawej strony. Zapachniało niespodzianką, bo beniaminek ambitnie dążył do wyrównania, a Lecha prześladował pech. Dość powiedzieć, że aż trzykrotnie, po strzałach Agnero, Hakansa i Gumnego piłka odbiła się od słupka. Potem kilkakrotnie piłkarze Lecha marnowali sytuacje sam na sam, a brakiem spokoju i konsekwencji „wyróżniał” się chaotyczny Rodriguez. Mimo wielu okazji z jednej i drugiej strony wynik się nie zmienił i Lech mógł wrócić do Poznania z przekonaniem, że nic oprócz Ligi Mistrzów nie jest w tym sezonie jeszcze stracone.

Udostępnij:

Podobne

Stanęli na nogi

Lech pokonał w Krakowie beniaminka Wieczystą 2:1, choć nie był to łatwy do rozegrania mecz, a liczne słabości Kolejorza wciąż się ujawniały. Miał jednak piłkarzy

Odszedł Jarek Jechorek, legenda Lecha

Ten dzień zapamiętamy jako smutny moment w dziejach Lecha Poznań. Piłkarze przeszli do historii kompromitując się odpadnięciem z rywalizacji o Ligę Mistrzów. Wcześniej przyszła wiadomość