Ani trener Lecha, ani KuPS nie twierdzą, że sprawa awansu do jednej ósmej finału Ligi Konferencji jest rozstrzygnięta. Niels Frederiksen przestrzega nawet przed twierdzeniem, że porażka jego drużyny jest niemożliwa. Cytuje też byłego selekcjonera polskiej reprezentacji narodowej. To Czesław Michniewicz lubił mówić, że 2:0 to bardzo niebezpieczny wynik, a taki obowiązuje po pierwszym meczu.
Drużyna z Finlandii ma jeszcze miesiąc na przygotowania do nowego sezonu. W północnej Europie gra się systemem wiosna-jesień. Po zakończeniu poprzednich rozgrywek KuPS stracił wielu zawodników. Miika Nuutinen, od nowego roku trener tej drużyny, podczas przedmeczowej konferencji prasowej skarżył się, że przepisy UEFA nie sprzyjają klubom z tej części kontynentu, pozwalają bowiem zarejestrować tylko pięciu nowych graczy przed wznowieniem pucharowej rywalizacji. To dlatego na ławce KuPS w pierwszym meczu przebywało tylko pięciu rezerwowych, a żaden z nich nie pojawił się na boisku. To zresztą gracze z klubowej akademii. W oficjalnym treningu na głównej płycie poznańskiego stadionu, dostępnym przez kwadrans dla mediów, uczestniczyło ledwo kilkunastu graczy. Wszyscy oni zaszyli się zresztą w najbardziej odległym od kamer zakątku.
Lech znajduje się w zupełniej innej sytuacji – jest w samym środku cyklu grania co trzy-cztery dni. Po niedzielnym meczu w Kielcach musi zaklepać pucharowy awans w czwartek, w niedzielę rozegrać bardzo ważny mecz z Rakowem, a w środę walczyć z Górnikiem o promocję do półfinału Pucharu Polski. W kolejną niedzielę czeka go wyjazd do Łodzi, potem kolejny mecz w Lidze Konferencji – oczywiście pod warunkiem wyeliminowania Finów, o czym wszyscy w Poznaniu są przekonani mimo ostrzeżeń trenera, że jego drużynę czeka zupełnie inny mecz niż ten na sztucznej trawie. Grający w komplecie przeciwnicy z pewnością zastosują wariant ofensywny, będą robić wszystko, by odbierać piłkę i nacierać. – W Tampere musiałem bronić wiele strzałów. Mam nadzieję, że teraz tak nie będzie, gdy moi koledzy częściej będą atakować – mówi Johannes Kreidl, bohater pierwszego spotkania. Podkreślił, że problemem dla KuPS może być boisko bardziej miękkie niż to w Finlandii, wymagające przyzwyczajenia się do niego.
W sytuacji tak częstego grania trener Frederiksen z pewnością wymieni część drużyny, może sobie na to pozwolić, ale nie ma mowy o przemeblowaniu zespołu. Wiadomo, jak to się skończyło w Gibraltarze. Także trener Finów zwrócił na to uwagę dodając, że fińska drużyna osiągnęła sensacyjny remis na stadionie Cristal Palace właśnie dlatego, że Anglicy zmienili cały zespół. Trener Lecha poinformował, że w kadrze meczowej znajdzie się już Daniel Hakans, dla którego mecz z rodakami to szczególne wydarzenie. Nie zagra jednak dłużej niż 30 minut. Po długiej kuracji zaliczył już występ w ekipie rezerw. Z urazem mięśnia boryka się natomiast Filip Jagiełło. Jego przerwa w treningach potrwa co najmniej tydzień. Dobrą wiadomością jest powrót do pełnego treningu z drużyną Radosława Murawskiego.
Prawdopodobnie w wyjściowym składzie znajdzie się Taofeek Ismaheel, uczestnik przedmeczowej konferencji. Polubił grę w pucharach, zdobywa gole. Jak zapewnił, rozgrywek tych nie traktuje priorytetowo, stara się jak najlepiej wypadać także w lidze. Liczba graczy, którzy zastąpią tych, co wystąpili w Kielcach, raczej nie przekroczy czterech-pięciu.
Mecz odbędzie się w czwartek o godzinie 21. Środek tygodnia i tak późna pora zniechęcą wielu kibiców do obecności na trybunach, można spodziewać się najwyżej kilkunastotysięcznej frekwencji, choć będzie to pierwszy w tym roku domowy mecz Kolejorza rozegrany już nie w warunkach zimowych.




