Wyjazdowy mecz Lecha Poznań z Kuopion Palloseura chciało obejrzeć 300 kibiców z Poznania. Już wiemy, że na stadionie będzie ich mniej. Dużo mniej. Może nawet zaledwie kilku. Z tych, którzy polecieli w przeddzień meczu, część wróciła do domu tym samym samolotem. Finowie ich do swego kraju nie wpuścili twierdząc, że mają takie prawo. Wystarczy przypuszczenie, że ludzie ci mogą stanowić zagrożenie.
Na podstawie czego tak twierdzą? Podobno na podstawie przeszłości konkretnych osób. Trudno w to wierzyć, skoro kibice, którzy wysiedli z samolotu z Polski i przemieszczali się do terminala twierdzą, że zatrzymywano ich wyrywkowo. Inni zauważyli, że niektórzy mundurowi dysponowali kartkami z imionami i nazwiskami Polaków, być może otrzymanymi od kolegów z drugiej strony Bałtyku. Z pewnością decyzje są arbitralne, nikt nikomu z niczego się nie tłumaczy, nikt nikogo nie słucha.



