Mróz Lechowi nie straszny. Finowie tym bardziej

Piłkarze KuPs nie będą jedynymi przeciwnikami Lecha Poznań w pierwszym meczu fazy play off o awans do jednej ósmej finału Ligi Konferencji. Innym będzie tęgi mróz panujący w środkowej Finlandii, a termometry w porze meczu wskażą kilkanaście stopni poniżej zera. Kto wie, czy największym rywalem poznańskich graczy znów nie okaże się plastikowe boisko, na którym przyjdzie zagrać.

Patrik Walemark, który wspólnie z trenerem Nielsem Frederiksenem wystąpił na oficjalnej przedmeczowej konferencji prasowej twierdzi jednak, że mimo iż nawierzchnia będzie sztuczna, a mecz trzeba rozegrać w mrozie, to jednak wciąż jest to ta sama dyscyplina sportu. Obie drużyny będą grać w futbol. – Każdy mecz odbywa się w jakichś warunkach. Akurat ten toczyć się będziew mrozie, na płycie, na jakiej nie gramy na co dzień. Wiemy, co mamy robić, tylko to się liczy – mówi szwedzki piłkarz.

Woli grać na skrzydle, czy tak, jak ostatnio, na pozycji nr 10? – Dobrze się czuję w obu rolach. Na skrzydłach mogę stoczyć więcej pojedynków jeden na jeden, mam dużo miejsca, ale lubię też poruszać się między liniami, znaleźć tu przestrzeń – twierdzi. Nie wie, w jakim wymiarze zagra. Nie pamięta, kiedy ostatnio przebywał na boisku pełne 90 minut, było to dawno temu. Po rekonwalescencji gra coraz więcej.

Niels Frederiksen przyznaje, że trudno mu było analizować przeciwnika, który w okresie przerwy w rozgrywkach dokonał tak wielu zmian w kadrze, po prostu ją przemeblował, zatrudnił też nowego trenera. Sztab szkoleniowy Kolejorza przygotowując swych graczy do meczu posiłkuje się tym, co wiadomo o pierwszych występach Finów w tym roku. Struktura drużyny, sposób grania aż tak bardzo się nie zmieniły.

Pytany o oczekiwania trener Lecha twierdzi, że jego drużyna przyjechała do Finlandii po zwycięstwo, ale remis, czyli możliwość dokończenia roboty w domu też nie będzie zły. Od kiedy gole zdobywane na wyjeździe nie są liczone podwójnie, nie jest tak ważne, by je tam strzelać. Równie ważne jest ich nie tracić.

Czy skład Lecha się zmieni w stosunku do poprzedniego meczu? Trener żartuje, że jedna rotacja jest pewna – może już grać Ishak. Jak twierdzi, można się spodziewać trzech-czterech modyfikacji w wyjściowej jedenastce. Do samolotu z drużyną nie wsiadł Ali Gholizadeh, który leczy drobny uraz, nie było sensu narażać go na kontakt z plastikowym boiskiem. Na niedzielny mecz w Kielcach będzie gotowy.

Ostatnio drużyna Lecha nie nastawia się tylko na ofensywę, po której traciła wiele goli po stratach piłki. Teraz piłkarze mają starać się natychmiast odzyskiwać piłkę po jej stracie na połowie przeciwnika, nie pozwolić się zaskakiwać tzw. fazami przejściowymi. Statystyki dowodzą, że w ten elemencie widoczny jest postęp. Trener liczy też na wykorzystywanie okazji bramkowych, a wiele z nich drużyna ostatnio marnuje.

Udostępnij:

Podobne