Portugalski klub Pacos de Ferreira jest zainteresowany wypożyczeniem na pół roku, a potem definitywnym wykupieniem z Lecha Joao Amarala. Piłkarz jest tym zainteresowany, bo trener Dariusz Żuraw niechętnie korzysta z jego usług, mimo iż jest piłkarzem o umiejętnościach wyjątkowych jak na polską ligę.

Nie wiemy jeszcze, czy Lech przystanie na tę propozycję, ale jest to prawdopodobne. Amaral jest piłkarzem, mówiąc oglądnie, mało docenianym przez Dariusza Żurawia. Wiele spotkań rozpoczynał na ławce rezerwowych. Nie wstawał z niej nawet na ostatnie minuty, gdy trzeba było ratować wynik. Trener wolał wykorzystać przysługującą mu zmianę na ogrywanie juniorów.

Amaral przyszedł do Lecha latem 2018 roku. Mówiło się, że uwzględniając bonusy jest to najwyższy transfer w dziejach ekstraklasy, co niekoniecznie jest prawdą. Jednak już pierwsze mecze pokazały, że to zawodnik nietuzinkowy. Nie zawsze demonstrował najwyższą swoją klasę, ale stać go było na zagrania błyskotliwe i filmowe bramki. Na takiego gracza publiczność przychodzi na stadion.

Latem mówiło się, że Portugalczyk odejdzie z Lecha. Jesienią trener Żuraw dał mu pograć w 15 meczach, w zdecydowanej większości w niepełnym wymiarze. Amaral uczestniczył przy siedmiu golach – zdobył 3 bramki, zaliczył 4 asysty. Cały jego półtoraroczny dorobek w barwach Kolejorza to 13 goli i 10 asyst. Widać zbyt skromny, by usatysfakcjonować trenera. Kibice są innego zdania. Ewentualne odejście Portugalczyka uważają za duże osłabienie zespołu, a przede wszystkim zmniejszenie atrakcyjności widowisk z udziałem Lecha.

Amaral może być szczęśliwy, że przynajmniej ominął go los Makuszewskiego, który przed sezonem miał nadzieję na powrót do wysokiej, być może reprezentacyjnej formy, ale została ona zniszczona. Wiele wskazuje, że nie tylko Amaral, ale i Jóźwiak ma za sobą ostatni mecz w koszulce Lecha. Byłyby to poważne osłabienia, których nie zrekompensuje młodzież, nawet wracający do Poznania Skóraś.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli