Najbardziej jednak uderzyło mnie na pomeczowej konferencji we Wrocławiu bijące z postaci trenera poczucie bezradności i głębokiego zawodu z postawy jego zespołu. Nie było widać dotychczasowego optymizmu i wiary, że wykonywana praca musi przynieść efekty. To nie jest dobry zwiastun dla dalszej przyszłości Bjelicy w Poznaniu. Najpierw lekkomyślnie pozbył się najlepszego napastnika ligi pokazując, kto tak naprawdę rządzi w zespole. Potem sprowadził znanych sobie piłkarzy, którzy mieli decydować o obliczu zespołu. Skutki? Robak dalej strzela seryjnie bramki, ale już dla innego klubu, a napastnicy Lecha podpisują tylko listę obecności na boisku.
Jeżeli przy tak dużych zmianach personalnych w drużynie nadal najlepszym na boisku jest Łukasz Trałka, to nasuwa się pytanie: gdzie jest nowa lepsza jakość, którą nowi zawodnicy mieli wnieść do zespołu? Po letnim demontażu linii obrony Lecha obecna defensywa pomimo ciągłych roszad wygląda nader mizernie. Wystarczyła kontuzja Kostewycza i niedyspozycja Gumnego a okazuje, że nie ma ich kim zastąpić. Niby mamy wszechstronnych zawodników typu Dilaver, Situm czy De Marco, ale ich wszechstronność idzie w parze z tragiczną przeciętnością. Na żadnej z przypisanych im pozycji nie potrafią zagrać na wysokim poziomie. Tak więc polityka transferowa okazuje się, jak dotychczas, kolejną wielkąv pomyłką.Dyktatorskie zapędy trenera wobec szatni (rezygnacja z Robaka czy pozbawienie Trałki funkcji kapitana) mogą skutkować wewnętrznymi podziałami i brakiem chemii między nim a drużyną.
Wszystko to nie najlepiej wróży przed prestiżowym meczem z Legią czy kolejnymi potyczkami z mocnymi naszej ligi. Do tego jeszcze dojdzie potencjalna nieobecność Bjelicy na ławce w meczu z Legią za pyskówę we Wrocławiu. Krewki trener dał się sprowokować asystentowi Urbana i za ekspresyjną wymianę poglądów w języku hiszpańskim wyleciał na trybunę. Trochę trudno jest zrozumieć decyzję sędziego, skoro panowie wymieniali poglądy w języku hiszpańskim i jak powiedział to na konferencji trener Urban, nie dotyczyło to osoby sędziego. Fakt jest jednak faktem, że ewentualna nieobecność Bjelicy na ławce w meczu z Legią tylko dla niego nie stanowi problemu. Dla drużyny nie jest to dobre w takim momencie. Tak jak zawodnik powinien unikać kartki, która może osłabić zespół, tak i trener nie powinien zostawiać zespołu w trudnym momencie.



