Tetteh był gościem przedmeczowej czwartkowej konferencji prasowej. Trener Nenad Bjelica, który po nim zasiadł przed mikrofonami nie był zdziwiony tym, że występ kapitana Tetteha trwał krótko. Uśmiechał się zdając sobie sprawę, że defensywnego pomocnika trudno namówić do dłuższych zwierzeń. Rzeczywiście, na pytania dziennikarzy Tetteh odpowiadał krótko, zdawkowo i przyciszonym głosem, a salę konferencyjną opuścił z widoczną ulgą.
Przyznał, że mecz z Koroną będzie ciężki i zacięty, bo to drużyna waleczna. Nie zgodził się z tezą, że w ostatnich meczach grał szybciej, starał się od razu pozbywać piłki. – Nie zmieniłem stylu. Wszystko zależy od tego, czy trzeba dłużej przytrzymać piłkę, czy sytuacja wymaga natychmiastowego zagrania – powiedział. Dodał, że funkcja kapitana to dla niego nic nowego, małomówność i brak znajomości języka nie jest żadną przeszkodą, także w poprzednim, greckim klubie był kapitanem.
Przyzwyczaił się już do mieszkania daleko od rodziny. Nie może jej często widywać, co nie jest dobrą sytuacją, nie ma innego wyjścia, musi tak żyć. Na szczęście współczesna technologia umożliwia codzienny kontakt z najbliższymi mieszkającymi na innym kontynencie.



