Do końca spotkania przeciwko Arce było ponad pół godziny. Gra toczyła się pod polem karnym gości, a Lech prowadził 1:0 (zresztą po golu Gajosa), nie było więc powodu zaatakowania Patryka Kuna z taką agresją. Gajos wszedł wyprostowaną nogą z takim impetem, że gracz z Gdyni mógł doznać bardzo ciężkiej kontuzji. Jego noga nienaturalnie zgięła się w stawie skokowym, co fatalnie wróżyło. Na szczęście skutki nie były aż tak fatalne. Sprawca osłabił drużynę w spotkaniach przeciwko Pogoni na wyjeździe, Koronie u siebie, Śląskowi na wyjeździe, Legii u siebie.



