Lech koszykarski trzyma się mocno!

KKS Lech Poznań w koszykówce, zwłaszcza męskiej, choć i koszykarki miał nie od parady (tytuł w 1957 roku), był prawdziwą potęgą. 11 tytułów chłopaków to rekord i niespełnione marzenie innych sekcji. Szczególnie gier zespołowych. I choć od około ćwierć wieku koszykówki w Lechu niestety nie ma to więzi łączące byłe koszykarki i byłych koszykarzy są nadal bardzo mocne. Bo jak inaczej nazwać kolejne spotkanie tychże w ulubionej restauracji Estella przy Węgorka w Poznaniu? I to nie w gronie kilku czy kilkunastu osób, ale aż 70 (słownie: siedemdziesięciu) potwierdzających brawurowym odśpiewaniem hymnu „Niech zwycięża Lech” swe baaardzo mocne przywiązanie do kolejarskiego klubu.

Fenomenem jest także i to, że organizacją każdego ze spotkań „ex” zajmuje się znakomity triumwirat: dwie damy – Renata Klatt, najwaleczniejsza koszykarka w dziejach Lecha, Teresa Rochowska i jeden men – Wojciech Krajewski. Przypomnijmy, że tegoroczne spotkanie było już piątym w tym samym miejscu. Poprzednie w latach: 2006, 2009, 2011 i 2015.

Garść refleksji dla osób, które mogłyby reanimować koszykarskiego Lecha, ale z niezrozumiałych przyczyn tego nie robią. Warto czasami zajrzeć na spotkania tych, którzy nadal czują się jednym i – dla nich – tym samym klubem sportowym.

Andrzej Kuczyński

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli