Kto wystąpi na Stadionie Narodowym?

Skład Lecha na mecz finałowy Pucharu Polski poznamy w ostatniej chwili. Trener Lecha z pewnością ma go już w głowie. Wbrew zapewnieniom, że liczy się dla niego tylko najbliższe spotkanie, a o finale pomyśli po rozegraniu tego, co zaplanowane jest po drodze, z pewnością kierował się przygotowaniami piłkarzy do meczu, który może być najważniejszym w sezonie bezpośrednio gwarantując udział w rozgrywkach europejskich.

Wiemy na sto procent, że w bramce stanie Burić. Z myślą o tym Bośniaka z polskim paszportem trener wystawił w ostatnim meczu ligowym – by mógł oswoić się z boiskiem. Nie grał przecież w spotkaniu o stawkę od półfinału z Pogonią Szczecin. Trudno też podejrzewać, bo ktokolwiek inny zagrał na bocznej obronie niż Kędziora na jednej i Kostewycz na drugiej stronie. Na środku natomiast może wystąpić każdy z trzech zawodników: Bednarek, Wilusz i Nielsen. Wilusz grał ostatnio sporo, wydaje się więc, że w składzie znajdą się Bednarek z Duńczykiem.

Na pozycji nr 6 zagra Trałka, a na „ósemce” Gajos. Tego właściwie możemy być pewni. Więcej zagadek trzeba rozwiązać typując formacje ofensywne. Makuszewski, jak to widzieliśmy w piątek, znajduje się w marnej dyspozycji, więc raczej nie zagra w finale. Na prawym skrzydle możemy natomiast spodziewać się schodzącego do środka Jevticia, który niemal w pojedynkę pokonał Koronę. Po drugiej stronie boiska możliwe są dwa warianty. Dawno na boisku nie pokazywał się Pawłowski. Być może trener oszczędzał na finał piłkarza mającego drobne problemy ze ścięgnem Achillesa. Inne rozwiązanie to gra Kownackiego. Przy takim układzie na „dziesiątce” zagrałby Majewski, a w ataku Robak. Inne rozwiązanie to Pawłowski na lewej stronie, a „Kownaś” w ataku, zmieniony w drugiej połowie przez Robaka (lub na odwrót).

Najbardziej prawdopodobny skład Kolejorza jest taki: Burić – Kędziora, Bednarek, Nielsen, Kostewycz – Trałka, Gajos – Jevtić, Majewski, Pawłowski – Kownacki (Robak).

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli