Droga na Stadion Narodowy prowadzi przez Szczecin

Poznań żyje już niedzielnym meczem Lecha z Legią, który będzie miał duży wpływ na kształt tabeli przed rundą dodatkową. Zanim jednak do tego dojdzie, trzeba zagwarantować sobie prawo gry w finale Pucharu Polski. Rewanżowe spotkanie w Szczecinie wydaje się formalnością, ale Pogoń  się nie podda i będzie walczyć jeżeli nie o awans, to przynajmniej o przyzwoity wynik z odwiecznym i znienawidzonym wrogiem, bo tak na Pomorzu Zachodnim traktuje się Lecha Poznań.

W takich sytuacjach trener i piłkarze zawsze powtarzają, że myślą tylko o najbliższym spotkaniu. Do środy liczy się dla nich tylko Pogoń, bo niepoważne potraktowanie rywala, który w Poznaniu przegrał 0:3, może się srodze zemścić. Nikt jednak nie ma wątpliwości, że ustalając skład na to wyjazdowe spotkanie trener będzie miał w głowie wydarzenie niedzielne. W piątek Lech walczył w Krakowie z Wisłą. W środę jedzie do Szczecina, a już po czterech dniach podejmie Legię. W ciągu 10 dni trzeba więc rozegrać trzy ważne mecze, a w tej sytuacji nie można nie myśleć o racjonalnym gospodarowaniu siłami piłkarzy.

Dawida Kownackiego ani Łukasza Trałki nie było w Krakowie, więc logicznym się wydaje, że obaj wystąpią w Szczecinie. Nie wiadomo jednak, czy perspektywa rozegrania hitowego meczu z Legią nie skłoni trenera do zastosowania dużej rotacji w składzie, tym bardziej, że ma duży wybór. „Kownaś” upodobał sobie stadion w Szczecinie, ale i Robak dobrze się czuje tam, gdzie kiedyś strzelał gola za golem. Jest jeszcze Nicki Bille, liczący na grę w jakimkolwiek wymiarze czasowym, bo przez 8 miesięcy się leczył. Ostatnio w każdym meczu od pierwszych minut pokazywał się na boisku Maciej Gajos, więc kto wie, czy trener nie oszczędzi tego piłkarza wystawiając ponownie Tetteha, a jako jego partnera na środku boiska – Trałkę.

Tylko jeden piłkarz może się czuć pewniakiem do gry w Szczecinie: Jasmin Burić. Pozostali mogą wejść na boisko, ale nie muszą. Trener może się obejść bez każdego z nich. Dużo też zależy od tego, jak mecz w Szczecinie się ułoży, bo jeżeli szybko uda się postawić kropkę nad „i” zdobywając gola, na boisko będą mogli wejść zawodnicy rzadziej otrzymujący szansę gry. Nie można wykluczyć, że tym razem od początku zagra Mihai Radut. Kto wie, czy nie pokaże się też Elvis Kokalović, o ile jest już zdrowy, bo jeżeli nie teraz, to kiedy? Chorwatowi grozi, że przez całą rundę nie pokaże się w barwach Lecha ani razu, a jego kontrakt obowiązuje tylko do lata.

Lech stracił punkty w dwóch kolejnych meczach, choć oba były do wygrania. Teraz trzeba będzie gromadzić punkty, bo różnice między czołowymi drużynami nie są wprawdzie duże, ale układ tabeli po zasadniczej części sezonu będzie miał wpływ na harmonogram gier po podziale punktów. Takich rywali, jak Legia i Lechia najlepiej byłoby mieć u siebie. Nie dość, że łatwiej ich wtedy pokonać, to nie do pogardzenia jest też maksymalne napełnienie stadionu. Kto zresztą wie, czy w przypadku korzystnej sytuacji w tabeli i dużych szans na końcowy sukces trybuny i tak wypełnią się na wszystkich meczach, co przy Bułgarskiej byłoby wydarzeniem bez precedensu.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli