Drużyna wykazywała świeżość od pierwszej do ostatniej minuty. W całym meczu miała wiele okazji bramkowej, a co charakterystyczne – im bliżej było do ostatniego gwizdka sędziego, tym więcej bramek dla Lecha mogło paść. – Wszyscy piłkarze dużo biegali, twardo walczyli, więc jest dobrze – cieszy się Martin Meyer. Podkreśla, że zimą zawodnicy wykonali ciężką pracę, by osiągnąć obecną formę. Drużyna jest na dobrej drodze, by odnosić sukcesy. Ma ku temu podstawy.
Trenerzy Lecha z zainteresowaniem oglądali poniedziałkowy pojedynek między Pogonią Szczecin i Piastem Gliwice. Tak się bowiem składa, że to najbliżsi przeciwnicy Kolejorza. Najpierw jedzie do Gliwic, by w sobotę zmierzyć się z Piastem, po tygodniu wybiera się do Szczecina, a na początku marca gości Pogoń u siebie w półfinale Pucharu Polski. – Padł remis 1:1, piłkarz Piasta zobaczył w tym meczu czerwoną kartkę, ale obie drużyny pokazały dobre przygotowanie. Piast to solidny zespół, w sobotę czeka nas twarda walka, takie wyjazdowe mecze nigdy nie są łatwe – mówi Martin Mayer.
Sytuacja kadrowa Lecha poprawia się. Do zdrowia wracają piłkarze, którzy mieli ostatnio problemy. Nowy nabytek, Mihai Radut, ćwiczy już z kolegami na pełnych obrotach. Jan Bednarek, przechodzący ospę, powoli wraca do zdrowia i do treningów, ale nie wiadomo, kiedy odzyska pełnię sił. W środę, po kilku dniach przerwy, treningi wznawia Matus Putnocky. Inni kontuzjowani zawodnicy to niewiadoma, ale pewne jest, że w sobotę trener Nenad Bjelica będzie miał większy wybór niż przed spotkaniem z Termaliką.



