Negocjacje w sprawie odejścia Tamasa Kadara do Dynama Kijów (ewentualnie do innego klubu) ciągną się i ciągną. Węgier traci cierpliwość, nie zna swojej przyszłości. Gdyby nawet przyszło mu zostać na wiosnę w Poznaniu, szybko na boisku się nie pokaże. W sparingach nie zagrał ani minuty, na lewej obronie bardzo obiecująco spisywał się za to nowy nabytek Lecha – Kostewycz. Kadar potrafi grać jako stoper, jest to nawet jego ulubiona pozycja, ale wątpliwe, by trener zaryzykował i sięgnął po niego. Jeżeli Lech rzeczywiście ma walczyć o wysokie cele, wzmocnienie defensywy solidnym piłkarzem jest niezbędne. Wiedzą o tym wszyscy, oprócz tych, co podejmują decyzje.
Lasse Nielsen na szczęście jest zdrowy, może w piątek zagrać. Prawdopodobnie jego partnerem będzie Maciej Wilusz, piłkarz niezły, doświadczony, ale pechowy. Oby potrafił zachować pewność siebie. Do dyspozycji jest jeszcze Dariusz Dudka. W jednym ze sparingów na środku obrony pokazał się też Łukasz Trałka. Wszystkie te ustawienia trzeba określić jako awaryjne. Jesienią żelazną parę stoperów stanowili Bendarek i Arajuuri. Teraz defensywa Kolejorza jest dużo słabsza, na co trener wpływu nie ma, ale jego przełożeni tak. Mają jednak inne priorytety niż zapewnienie mu solidnego składu.



