[widgetkit id=313] |
– Z postawy naszej drużyny jestem zadowolony, zrobili tyle, na ile było ich stać – ocenia Arkadiusz Dratwa, dyrektor ZSM z ulicy Grunwaldzkiej. Podkreśla, że impreza, za którą stoi jeden z działaczy czeskiego związku piłki nożnej, tradycyjnie ma mocną obsadę i jest sprawnie zorganizowana. Poznaniacy nie mieli powodu do narzekania. – Była okazja, dla niektórych pierwszy raz w życiu, spróbować tradycyjnych czeskich knedliczków – żartuje dyrektor Dratwa. Po zakończeniu turnieju poznaniacy zostali zaproszeni do kręgielni, gdzie mogli się zrelaksować.
Ekipa Budowlanki rozegrała pięć spotkań, każdy trwał dwa razy po 10 minut. W drużynie występuje syn byłej gwiazdy Kolejorza, Krzysztofa Piskuły. Właśnie on, rozmawiając z czeskim kolegą, dowiedział się, że za naszą południową granicą Lech Poznań nie jest klubem anonimowy. Czeski gracz podszedł i spytał go, czy trenuje w Lechu. Być może wynikało to z tego, że barwy szkolnej drużyny też są niebiesko-białe. Wątpliwe, by słyszał, czyim synem jest jego rozmówca.



