Jagiellonia i Lechia mają teraz 8 punktów więcej niż Lech. To dużo, nawet w perspektywie podziału punktów przed fazą dodatkową. Najgorsze dla Lecha jest to, że liderujące zespoły grają dobrze i pewnie punktują, także Legia w końcówce roku demonstruje siłę. Nie będzie łatwo nawet wejść na podium. Nie można więc sobie pozwalać na stratę punktów w spotkaniach z teoretycznie słabszymi drużynami, takimi jak Cracovia, którą Kolejorz odwiedzi w sobotę, a która demonstruje dobrą grę nawet wtedy, gdy nie wygrywa.
Starcie z Koroną wykazało dobrą formę Lecha, ale i słabiutką skuteczność. Powrót do pierwszego składu Pawłowskiego, bez którego atak Lecha niegdyś nie istniał, nie wpłynął pozytywnie na ofensywę. Właśnie Szymek był najmniej skutecznym piłkarzem na boisku. Gdyby był w normalnej dyspozycji, mógłby zakończyć spotkanie z hat trickiem. Jeszcze gorzej grał Robak. Zepsuł wiele dobrze zapowiadających się akcji, nie wykorzystał okazji stworzonych przez kolegów. Wyszło mu tylko jedno zagranie – podanie do Kownackiego. Młody napastnik nie zawiódł. Gdyby nie jego świetny zwód i doskonały strzał lewą nogą, Lech prawdopodobnie nie zdołałby pokonać Korony. Wydaje się pewne, że to on zacznie mecz w Krakowie w pierwszej jedenastce.
To będzie ostatni mecz Lecha w obecnym składzie. Znaczące zmiany w drużynie nie nastąpią. Nie ma co liczyć na wzmocnienia dające nadzieję na zwiększenie siły zespołu, gdy Legia i Lechia z całą pewnością przystąpią do wiosennych rozgrywek personalnie mocniejsze. Lech nie pozyska piłkarzy ofensywnych. Trener, zgodnie z własnymi deklaracjami, musi odnieść sukces korzystając z graczy obecnych. Trzeba natomiast zbudować nową defensywę, bo traci ona swoje filary – Arajuuriego, którego w niedzielę w koszulce Lecha widzieliśmy ostatni raz, i Kadara, który od pół roku żyje nadzieją zmiany ligi na bogatszą. Wiele wskazuje, że mecz w Krakowie będzie pożegnaniem Węgra.
Jeżeli nie uda się pościg za Lechią, Legią, Jagiellonią, a nie wystarczy tylko wygrywać, trzeba jeszcze liczyć na potknięcia pierwszej trójki, to nadzieją Lecha na grę w Europie pozostanie Puchar Polski. Pogoń Szczecin to przeciwnik nieobliczalny. Jeżeli wyjdzie jej któryś z meczów półfinałowych, może być ciężko o awans. Nadzieja w tym, że Nenad Bjelica wie, jak przygotować Lecha do decydującej części sezonu. Dogonienie czołówki to dla drużyny bez wzmocnień zadanie trudne, ale prawo gry na Stadionie Narodowym powinna ona wywalczyć nawet w obecnym składzie. Oby tylko nikt w klubie nie stawiał wszystkiego na jedną kartę. Drugi rok bez europejskich pucharów będzie klęską.
Józef Djaczenko



