Tylko Bille i wciąż leczący stłuczony mięsień, trenujący indywidualnie Pawłowski do Lubina nie pojadą. Zestawiając skład trener Lecha musi pamiętać o następnych meczach, ale – jak twierdzi – głowy tym sobie nie zaprząta. Wiadomo tylko tyle, że w środę, w rewanżu Pucharu Polski do bramki wejdzie Jasmin Burić i że w składzie znajdzie się Tetteh, bo Trałkę z tego meczu wykluczyły uzbierane żółte kartki. Piłkarz z Ghany pokaże się w związku z tym także w Lubinie, by wdrożyć się do gry, choć nie wiadomo, czy znajdzie się na boisku od początku. – Mam dwie najlepsze „szóstki” w polskiej lidze i decyzja, którego z nich wystawić, zawsze jest trudna – mówi trener Lecha.
Zagłębie bardzo dobrze rozpoczęło sezon, było w ligowej czołówce i nieźle sobie radziło w europejskich pucharach, ostatnio jednak przestało wygrywać. – Dla nas nie ma to żadnego znaczenia. Ważne jest tylko to, jak my zagramy, a musimy być skoncentrowani przez całe spotkanie. Pokazujemy zawodnikom lepsze i gorsze momenty gry przeciwnika, ale liczy się tylko nasza jakość – podkreśla Nenad Bjelica. Jego zdaniem Lech to czołowa drużyna ligi. Jeśli zagra agresywnie i zdecydowanie, nie będzie oddawać punktów żadnemu rywalowi.
Trzy ostatnie zwycięstwa bez straty gola dały piłkarzom Lecha pewność siebie. Atmosfera w zespole jest dobra, choć trener zapewnia, że taka była od początku jego pracy w Poznaniu. Dobry klimat i pełne zaangażowanie zawodników – z tym nigdy nie było problemu. Teraz jest jeszcze lepiej, bo zwycięstwa dodają piłkarzom skrzydeł. Wierzą, że to, co wykonują na treningach zamienia się w sukcesy. – Idzie nam bardzo dobrze. I oby to trwało – mówi chorwacki trener Kolejorza.



