Śląsk lepiej gra i częściej punktuje na wyjazdach niż na własnym stadionie. To rezultat taktyki, której hołduje Mariusz Rumak. Ostatnio udało mu się wywieźć z Poznania trzy punkty. Jego drużyna dobrze grała w obronie i udało jej się wykorzystać jedną bramkową okazję, a prowadzony przez Jana Urbana Lech spisywał się wówczas fatalnie i właśnie przegrywał sezon, za co zresztą zarząd klub przedłużył z tym trenerem umowę. Możemy być pewni, że teraz Śląsk spróbuje zagrać podobnie. Gdyby mecz odbywał się przed przerwą reprezentacyjną, Lech byłby zdecydowanym faworytem. Teraz jego postawa Kolejorza jest zagadką. Dopiero w piątek trener Bjelica miał na treningu całą swą drużynę.
– Wiem, kim jest trener Rumak i gdzie wcześniej pracował, ale to nie ma żadnego znaczenia. Koncentrujemy się na sobie, na własnych zadaniach. Musimy je zrealizować i pokazać to wszystko, nad czym pracujemy na treningach. Nie interesuje mnie trener przeciwnika, ani stadion, na którym gramy. Bez względu na to, gdzie mecz się odbywa i jaki jest przeciwnik, musimy wygrywać – podkreśla Nenad Bjelica.
Na prawie dwa tygodnie pożegnał ośmiu swych kluczowych piłkarzy. Wszyscy oni uczestniczyli w zgrupowaniach swych reprezentacji. Najpóźniej, bo dopiero w czwartek do kolegów dołączyli czterej zawodnicy, grający w zwycięskim spotkaniu drużyny U21 przeciwko Niemcom oraz Tamas Kadar. Trudno się dziwić, że w szczególnie dobrych nastrojach wrócili właśnie młodzieżowcy –Kędziora, Bednarek, Kownacki, Formella. – Cieszy mnie, gdy odnoszą sukcesy. Zyskują w ten sposób pewność siebie. Mam nadzieję, że przełoży się to na niedzielne spotkanie. Zresztą nie tylko to, bo w naszych meczach też pokazali wysoką formę.
Drużyna, choć trenowała w okrojonym składzie, starała się podtrzymać wysoką dyspozycję. Trener jest zadowolony z formy podopiecznych. Przeciwnika określa jako groźnego, grającego w sposób zdyscyplinowany, dysponującego trudną do przejścia obroną. Lech musi wystrzegać się kontrataków. – To będzie dla nas trudne spotkanie – przewiduje trener Lecha. Nie będzie mógł skorzystać z usług wciąż leczącego się Bille, a także z Szymona Pawłowskiego zmagającego się z bólem mięśni. Bjelica cieszy się z dobrej formy obu napastników. Być może razem znajdą się na boisku, jednak nie od początku, lecz w trakcie meczu. Trener zadecydował już, który z nich rozpocznie mecz, ale wiedzą tą najpierw podzieli się z piłkarzami.



