Prezydent Poznania naraża swe miasto na straty

Jacek Jaśkowiak odmówił współfinansowania przewozów autobusami MPK kibiców drużyn przyjeżdżających do Poznania na mecze. Teraz zamiast sprawnie i bezpiecznie przejechać ze stacji Palędzie pod sam dworzec, muszą maszerować z dworca głównego. Konieczne jest zamykanie ulic, konwojowanie liczącej setek osób przez policję. Koszty spadną na policję i poznaniaków (w tym pasażerów MPK i rowerzystów) zmuszonych do stania w korkach.

Prezydent twierdzi, że powodem jego decyzji jest oszczędność. Chodzi o kwotę prawie 20 tys. zł, absolutnie niezauważalną w 3-miliardowym budżecie Poznania. Trudno nie mieć wrażenia, że faktyczną przyczyną jest niechęć do środowiska kibicowskiego, odwzajemnianego zresztą na każdym meczu. Kibice narazili się mu tak bardzo, że nie bierze pod uwagę niewygód i niebezpieczeństw, na jakie naraził mieszkańców swego miasta. Postawa ta spotkała się z reakcją Platformy Obywatelskiej, której kandydatem w ostatnich wyborach był Jaśkowiak. Klub radnych PO zapowiedział wniesienie stosownej poprawki do budżetu miasta. Jeśli znajdzie ona poparcie, wszystko wróci do normy.

Stanowisko w tej sprawie zajęło Stowarzyszenie Kibiców Lecha Poznań. W opublikowanym oświadczeniu solidaryzuje się ono z kibicami innych klubów i zapowiada, że podczas wyjazdów do obcych miasta fani Kolejorza zrezygnują z przewozu na stadion. Skoro prezydent Poznania nie wykazuje się gościnnością – „jest nam głupio korzystać z gościnności władz innych miast, w związku z czym oświadczamy, że dla nas więcej żadnego transportu szykować nie musicie – chętnie przejdziemy się ulicami Waszych miast w geście solidarności z Waszymi przymusowymi spacerami po Poznaniu” – czytamy w oświadczeniu, pod którym podpisał się prezes SKLP Radosław Majchrzak”.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli