Linetty już pokazał się we Włoszech

Udany debiut w meczu o stawkę w nowej drużynie, Sampdorii Genua zaliczył wychowanek Sokoła Damasławek, przez ponad 10 lat uczący się piłkarskiego abecadła w Lechu – Karol Linetty. Zagrał w wyjściowym składzie swej ekipy w meczu trzeciej rundy Pucharu Włoch przeciwko Bassano Virtus. Sampdoria odniosła pewne zwycięstwo 3:0, a Karol zaliczył asystę przy ostatniej bramce strzelonej przez Ante Budimira.

Przeciwnikiem drużyny z serie A nie był klub wysoko notowany. Bassano Virtus występuje w zaledwie trzeciej lidze. Linetty pokazał się z dobrej strony. Asystę mógł mieć już w pierwszej połowie dobrze podając do Fabio Quagliarelli, doświadczonego napastnika, mającego za sobą grę dla wielu włoskich klubów. W barwach Udinese wystąpił też na Bułgarskiej zdobywając bramkę, a działo się to w czasach, gdy jego przyszły polski kolega z boiska dopiero zaczynał juniorskie treningi w Lechu. Podania od Karola niestety na bramkę nie zamienił.

Linetty rozegrał całe spotkanie. Jego akcje w nowym klubie stoją wysoko. Trener Mario Giampaolo docenia talent młodego pomocnika, wystawiał go w sparingach. Nie można wykluczyć, że były Lechita stanie się podstawowym graczem Sampdorii. Może wtedy selekcjoner Adam Nawałka dostrzeże zalety Linettego i jego wyższość nad przeciętnymi zawodnikami z polskiej ekstraklasy.

Udostępnij:

Podobne

Kompromitacja wszechczasów

Warto zapamiętać datę 29 lipca 2026 roku. Tego dnia Lech przeszedł do historii polskiego futbolu. Zaliczył już sporo okropnych kompromitacji, ale to, czego dopuścił się

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego