Dzięki opiece Kolei Lech mógł bezpiecznie funkcjonować przez długie dekady. Dzięki gigantycznemu zainteresowaniu kibiców na początku lat 70 wszedł do ekstraklasy, zaczął odnosić coraz większe sukcesy. Zmiany gospodarcze i polityczne, jakie zachodziły w latach 90., pozbawiły go opieki kolejowego sponsora. Trzeba było sobie radzić szukając wsparcia zamożnych poznaniaków, sprzedając dobrych piłkarzy, a takich zawsze udawało się tu wychować. Pod koniec dekady, dzięki marketingowym działaniom kibiców i wyeliminowaniu przez nich chuligaństwa z trybun, osiągnął ogromną popularność.
Nadszedł jednak moment, gdy wszystkie formy pomocy zawodziły, nie było ratunku. Lech pożegnał się z ekstraklasą i znalazł się na krawędzi upadku. Przetrwał tylko dzięki niesamowitemu zaangażowaniu ludzi wywodzących się ze środowiska kibiców. Potrafili przyciągać na trybuny kibiców, zainteresowali Lechem biznesmenów i władze Poznania. Klub wrócił na salony, jego istnienie nie jest zagrożone, ciągle ogniskuje na sobie uwagę całego regionu, utożsamiają się z nim tysiące osób. Niestety, wszystkie te osoby co jakiś czas przeżywają traumę, gdy drużyna sprawia im niespodziewany i bolesny zawód, doznaje niewytłumaczalnych, bolesnych klęsk.
Tak jest i teraz. Klub znalazł się w największym kryzysie sportowym od kilkunastu lat, a jego władze nie mają żadnego pomysłu na zmianę tej sytuacji. Raz po raz czołowa w kraju drużyna w niewytłumaczalny sposób dołuje, a zarząd klubu za każdym razem, z żelazną konsekwencją, próbuje ten problem przeczekać. Nie widać, by ktokolwiek wyciągał wnioski z kolejnych historycznych klęsk, o tym tylko się mówi zaklinając rzeczywistość. To dowodzi, że ludzie władający Lechem, powtarzający frazesy o długofalowych planach, od dawna nie mają pomysłu na budowę drużyny. Właściciel klubu musi to widzieć, ale ma widać inne priorytety niż fachowe zarządzanie drużyną i stałe jej wzmacnianie.
W tej sytuacji znów wszystko wydaje się zależeć o kibiców. Wielu z nich utyskuje, że jeżeli nawet tym razem uda się pomóc drużynie i powstrzymać regres, to i tak „fachowość” władz klubu ściągnie na Lecha następne kłopoty. Zapowiada się jednak, że na najbliższe spotkania z zespołami śląskimi przyjdą licznie i spróbują pomóc swemu Kolejorzowi w odniesieniu zwycięstw, odbiciu się od dna.



