Wszystko wskazuje, że Dariusz Dudka zagra w Krakowie od pierwszej minuty, choć nie wiadomo, na jakiej pozycji. Może być defensywnym pomocnikiem, bocznym lub środkowym obrońcą. Maciej Skorża zapewnia, że nie traktuje Tamasa Kadara, którego błędy w środowym meczu pozwoliły rywalom strzelać gole, jako winowajcy. Nie stracił do niego zaufania. Wierzy, że ten zawodnik, podobnie jak jego koledzy, potrafi wyciągnąć wnioski i do końca długiej piłkarskiej jesieni będzie można korzystać z jego doświadczenia i sprawności, że nie wystąpią już problemy z zachowaniem koncentracji w decydujących momentach.
Kiedy do drużyny wróci Maciej Wilusz, znajdujący się w coraz wyższej formie, to – zdaniem trenera – na długo. Paulus Arajuuri wznowi treningi z drużyną za kilka tygodni, ale trzeba będzie poczekać, aż odzyska pełnię formy. Dawid Kownacki już w przyszłym tygodniu powinien być zdrowy. Innych poważnych urazów w drużynie nie ma. Trener cieszy się, że po meczu z Bazyleą żaden piłkarz nie jest zdołowany, nie zgłasza kontuzji, wszyscy palą się do gry w meczu z Wisłą. – To korzystne zjawisko. Gdybyśmy przywieźli z Krakowa 3 punkty byłby to dobry bodziec przed rewanżem w Bazylei. Broni nie składamy – podkreśla trener Skorża.
Gra Wisły zmieniła się, gdy pozyskała Krzysztofa Mączyńskiego. Zawsze groźny jest Paweł Brożek. Prawdopodobnie nie będzie mógł grać Sadlok, którego na boku obrony zastąpi Burliga. W ostatnim meczu kosztowny błąd popełnił w obronie Arkadiusz Głowacki, którego rola w drużynie jest jednak niepodważalna. – W moich czasach Wisła, która ma teraz wielkie problemy, była topowym klubem. Od obecnego Lecha tym się różniła, że miała w składzie piłkarzy doświadczonych. W Lechu grają zawodnicy młodzi – ocenia Dariusz Dudka. Zapewnia, że drużyna odcina się od nieudanego meczu z Bazyleą, teraz liczy się tylko Wisła. Jako piłkarzowi, który grał do niedawna w Krakowie, łatwiej będzie radzić sobie z niedawnymi kolegami, których zachowania zna z meczów i treningów.



