Piłkarze z Bośni twierdzą, że otrząsnęli się po porażce z Lechem w pierwszym meczu. Wiedzą, że grali dobrze ale popełnili błędy, więc ostatni tydzień pracowali nad ich uniknięciem w rewanżu w Poznaniu. – To nie ma znaczenia, że jeszcze nikt nigdy wyjeździe nie odrobił tak dużej straty. Nie patrzymy na historię. Już rok temu pokazaliśmy, że po przegranej u siebie potrafimy awansować – przypomina Tatomirović.
Haris Duljević, pomocnik FK Sarajewo nie obawia się dopingu licznej poznańskiej publiczności – To będzie dla nas dodatkowa motywacja – mówi. Piłkarze z Bałkanów zapowiadają, że nie rzucą się od początku meczu na Lecha, by odrobić straty. Zamierzają grać cierpliwie, z konsekwencją. Wierzą w swoje umiejętności. Chcą zagrać równie dobrze, jak u siebie, kiedy dobrze sobie radzili, mogli objąć prowadzenie, ale zbyt łatwo stracili bramki.
– Nie ma powodu, byśmy się obawiali Lecha – mówi Dzenan Uscuplić, trener FK Sarajewo. – Nie poddajemy się. Umiejętność odrabiania strat to nasza siła. Po porażce u nas byłem przybity, ale teraz widzę, że drużyna się podniosła i wierzy w awans. Najważniejsze, by nie popełniła takich samych błędów. Oglądałem przegrany mecz Lecha w lidze. To dla nas dodatkowa nadzieja. Wiemy, że nasz przeciwnik nie może skorzystać z kilku czołowych piłkarzy.



