Pierwszy set po dyktando zawodników zza oceanu, którzy prowadzili już 5:0. W drugim, Kowalczyk i Elgin z każdą minutą grali lepiej. Od stanu 2:2 wykorzystując głównie swój serwis doprowadzili do 5:2 i ostatecznie pewnie doprowadzili do wyrównania.
O wszystkim decydował więc super tie-break. Na początku Peralta i Seeberger prowadzili wprawdzie 2:0 i 3:1, ale ostatecznie wojną nerwów wygrali Słowianie. O zwycięstwie przesądził kapitalny smecz Kowalczyka.
Tu pomimo straty kilku piłek najwyżej rozstawiona w turnieju para wyszła na wysokie prowadzenie 8 -3 ( gra się do 10). Potem było 9-6. Chwila napięcia kapitalny smecz Kowalczyka. Gem, set, mecz!
„ Dziękujemy kibicom za obecność. Dobrze nam się tutaj grało. Na nic nie możemy narzekać. Gratulujemy przeciwnikom fantastycznej dyspozycji w finale” – powiedział po meczu Mathias Seeberger.
„ Gratuluję przeciwnikom, którzy w decydującym spotkaniu stawili nam wielki opór. Dziękuję i gratuluję Michaiłowi, a także organizatorom i sponsorom turnieju. Również kibicom za świetny doping.” – powiedział Mateusz Kowalczyk.
Z dwóch półfinałów singla ciekawszy był pierwszy. Rozstawiony z „czwórką” Mołdawianin Radu Abot, mimo słabego drugiego seta pokonał Czecha Adama Pavlaska 6:0, 1:6, 6:3. To pierwszy finalista z Mołdawii w 12-letniej historii Poznań Open.
Natomiast „jedynka” Hiszpan Pablo Carrena Busta bardzo pewnie wygrał z Francuzem Lucasem Pouille (nr 3) pierwszego seta 6:2. W drugim wprawdzie częściej prowadził Francuz, ale w tie-breaku górą był Busta. Zwyciężył 7:6 (4).
Hiszpan jest faworytem poznańskiego turnieju, ale jego pojedynek w niedzielnym finale o godz. 12 z walecznym Mołdowianinem Abotem zapowiada się ciekawie. Wcześniej nigdy z sobą nie grali.
(AK)



