Wygrana hokeistów Grunwaldu w Lidze Mistrzów w Barcelonie

Lider tabeli ekstraklasy hokeja na trawie, aktualny wicemistrz Polski Grunwald Poznań wygrał 3:2 (0:1) pierwszy mecz z mistrzem Włoch HC Bra w grupie D I rundy kwalifikacyjnej Ligi Mistrzów na stadionie olimpijskim w Barcelonie. Bramki dla wojskowych strzelili: Tomasz Marcinkowski (40), Artur Mikuła (55) i Karol Majchrzak (58), a dla Bra: Joseph Bartholomew (32, krótki róg) i Priyesh Bhana (38).

Mistrz Italii, w którego składzie połowa to cudzoziemcy o znanych nazwiskach z kilku państw, okazał się znacznie bardziej wymagającym rywalem aniżeli przypuszczano. Wprawdzie Grunwald miał przewagę przez większą część spotkania (58 proc. posiadania piłki) i stworzył więcej sytuacji podbramkowych, ale długo grał nieskutecznie. Rywale prowadzili już 2:0. Wojskowi pokazali charakter i w niespełna 20 minutach II połowy odwrócili losy spotkania.

Trener Grunwaldu – Jerzy Wybieralski: „ Mieliśmy wiele sytuacji, ale brakowało zakończenia. Drużyna wiedziała jednak, że przegrana z Bra oznaczałaby realnie stratę szans na awans do szesnastki najlepszych zespołów europejskich. Mobilizacja przy 0:2 dała zwycięstwo.”

Dzięki wygranej Grunwald prowadzi w grupie z 5 punktami przed Bra – 1 punkt. W sobotę mecz z silnym Rot-Weiss Koeln z trójką mistrzów olimpijskich z Pekinu i Londynu w składzie (bracia Christopher i Philips Zellerowie oraz Benjamin Wess), który zapewne przesądzi o tym kto awansuje do szesnastki. Będzie nim tylko zwycięzca grupy, podobnie jak i w grupach A, B i C, także w Barcelonie. R-W zmierzy się z Bra w niedzielę, 12 bm.

Andrzej Kuczyński

 

Udostępnij:

Podobne

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym