Dawid Kownacki: Podziękowałem za fajną atmosferę

Jak twoje zdrowie?

– Niezbyt fajnie. Mam poważny problem ze stawem skokowym.

Wiesz już, jak poważną kontuzję odniosłeś w Warszawie?

– Prawdopodobnie zerwałem więzadła, ale dokładnej diagnozy jeszcze nie ma. W poniedziałek przejdę badanie USG. Chyba znów czeka mnie rozbrat z boiskiem.

Zawodnik Legii spadł na ciebie, nie można było tego uniknąć.

– Nie wiedziałem nawet, co się dzieje, poczułem tylko mocny ból. Bałem się nawet, że noga jest złamana. Próbowałem grać dalej, bo myślałem, że wszystkie zmiany zostały wykorzystane, a bardzo mi zależało, by pomóc drużynie. Boisko opuszczałem ze łzami w oczach, tak bardzo mnie bolało.

Co czujesz po takim meczu?

– Oczywiście duży niedosyt. Prowadziliśmy 2:0, mecz był pod kontrolą. Kwadrans przed końcem wszystko się posypało, po przypadkowej bramce, jaką straciliśmy.

Mogłeś jeszcze odwrócić losy meczu, po ładnej indywidualnej akcji znalazłeś się w dobrej sytuacji. Uderzyłeś minimalnie niecelnie.

– Czegoś zabrakło. Po meczu analizowałem, czy nie mógłbym uderzyć inaczej, w długi róg. Okazało się, że nic by to nie dało, na linii strzału stał Dossa Junior. Jedyna możliwość to było uderzyć w krótki róg, ale można to było lepiej zrobić.

Schodząc z boiska podziękowałeś oklaskami warszawskiej publiczności za ciepłe przyjęcie, ale chyba nie uzyskałeś zrozumienia.

– Podziękowałem za bardzo fajną atmosferę. Nie każdy mecz jest taki, niektóre odbywają się w obecności 3-4 tysięcy osób. I o to mi chodziło dziękując publiczności. Niektórzy źle to zinterpretowali.

Rozmawiał Józef Djaczenko

Udostępnij:

Podobne

Nie dzielą skóry na niedźwiedziu

Mimo wysokiego zwycięstwa Lecha w Danii, który jest teraz niewątpliwym faworytem rywalizacji, sprawa awansu nie została rozstrzygnięta. Trener Freferiksen przekonuje swych graczy, że wszystko może

Za darmo punktów nie przyznają

Chyba jeszcze nigdy w historii na Lecha nie spłynęło tak wiele pochwał. Za dobre i konsekwentne zarządzanie klubem, za rozsądną politykę finansową, za wizjonerstwo, którego

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym