Drużyna Kiboli pożegnała się z Pucharem Polski

Wiara Lecha jeszcze przed przerwą powinna prowadzić w Pucharze Polski 3:1. Nie wykorzystała dwóch rzutów karnych i ostatecznie przegrała 5:1 i odpadła z rozgrywek. To zawód. Nadzieje były duże.

Mecz doskonale się rozpoczął dla Kiboli, ponieważ już w 11. minucie prowadzili po golu Szerszenia 1:0. Cztery minuty później Jan Makowski nie trafił w dogodnej sytuacji na 2:0 i ostatecznie rywalom udało się doprowadzić do wyrównania. 

Goście prowadzili grę i mieli okazje do tego, aby prowadzić jeszcze przed przerwą. Świetnie prezentował się Wyka, który co prawda nie zdobył gola i nie asystował, ale wywalczył dwie jedenastki. Niestety obie nie zostały wykorzystane – pierwsza przez Szerszenia, a druga przez Smurę.

Po przerwie Orkan przejął inicjatywę, ale znów to Kibole mogli prowadzić. Po nieco ponad godzinie gry Pawlaczyk wbiegł w pole karne, ale jego intencje wyczuł bramkarz i interweniował. Chwilę później gospodarze wyszli na prowadzenie. 

Trener Wiary Lecha zmienił ustawienie, zaryzykował, ale kolejne błędy indywidualne zostały bezwzględnie wykorzystane przez przeciwników. Wpierw na 3:1, później na 4:1. Mecz ostatecznie zakończył się ich wysoką wygraną 5:1 i Kibole mimo wysokich aspiracji przegrała z Orkanem i pożegnała się z Pucharem Polski.

ORKAN JAROSŁAWIEC – K.K.S. WIARA LECHA 5:1

BRAMKI: `25, `64, `80, `86, `88 – `11 Szerszeń

Żółte kartki: Wyka – oni

DWL: Salachna – J. Makowski, Ślisiński, Sł. Makowski – Grajkowski, Łaszyński (46. Olaszczyk), Pawlaczyk (62. Siejek), Smura, Wojciechowski, Wyka (62. K. Szenfeld) – Szerszeń

Mateusz Szymandera

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli