Drużyna kiboli liderem!

O tym, że Kibole Lecha mają duże aspiracje nie trzeba przypominać. Już sam fakt, że po awansie do A-klasy szybko zaczęli stanowić o sile swojej ligi i włączyli się poważnie do walki o zwycięstwo i w tej lidze. Właśnie udowodnili, że stać ich na to, ponieważ po raz pierwszy zostali liderem rozgrywek. W derbach Poznania pokonali Poznań FC.

Ponieważ Concordia, dotychczasowy lider, zremisowała w sobotę w Książu Wlkp., Kibole jedyne, co musieli zrobić, to wygrać. O to jednak nie było wcale tak łatwo, a najlepiej świadczy o tym fakt, że gospodarze dzisiejszego spotkania ustawili aż pięciu obrońców. Wiara Lecha pierwszy strzał na bramkę oddał jednak dopiero w 27. minucie spotkania.

W końcu jednak udało się sforsować defensywę PFC. Gola po podaniu Szenfelda zdobył Szerszeń, który jak się potem okazało rozwiązał worek z bramkami. W drugiej połowie dwa premierowe trafienia zdobył Krystkowiak, a bramkę na 4:0 dorzucił Szerszeń. 

Już w czwartek Wiara Lecha może wykonać kolejny krok do awansu. W Czerniejewie zagra z miejscowymi Czarnymi, a w niedzielę z KS Gniezno. To dwa bardzo ważne spotkania dla układu tabeli. W czwartek trzy godziny przed meczem Wiary Lecha KS Gniezno (trzecie) zagra z Concordią (drugą), a trzy dni później ten pierwszy zespół rozegra bezpośrednie spotkanie z Kibolami.

POZNAŃ FC – K.K.S. WIARA LECHA 0:4

BRAMKI: `40, `81 Szerszeń, `62, `77 Krystkowiak

Żółte kartki: Nowak, S. Makowski

DWL: Sałata – Krystkowiak, Olaszczyk, Nowak – Łaszyński, Smura, K. Wojciechowski (72. J. Makowski) – Norek (50. Janakowski), S. Makowski (60. Surowiec), Szenfeld (82. Stachowiak) – Szerszeń

Mateusz Szymandera

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli