Świąteczne derby dla Lecha

Warta Poznań – Lech Poznań 0:3 przy pięknej pogodzie, w Ogródku wypełnionym kibicami. Publiczność obejrzała ładne bramki, kilka szybkich akcji w wykonaniu przede wszystkim Lecha. Takie sparingi, jak twierdzili piłkarze jednej i drugiej drużyny, powinny odbywać się jak najczęściej, o ile tylko wypełniony meczami i zgrupowaniami kalendarz na to pozwoli.


[widgetkit id=43]

Warta zaczęła mecz w składzie: Paweł Beser, Maciej Wichtowski, Grzegorz Rasiak, Dominik Chromiński, Maciej Scherfchen, Błażej Nowak, Artur Marciniak, Michał Goliński, Michał Ciarkowski,  Dawid Jasiński. Na zmiany wchodzili: Mateusz Filipowiak, Adrian Bartkowiak, Karol Gregorek, Paweł Piceluk, Alain Ngamayama, 21. Michał Grzesiek, 22. Dawid Czerniejewicz, 23. Mateusz Maruniak, Wojciech Onsorge, Mateusz Pogonowski.

W pierwszej połowie Lech wystąpił w składzie mocnym, ale z zawodnikami rzadko pojawiającymi się na boisku w tej rundzie: Burić – Kędziora, Arajuuri, Wołąkiewicz, Możdżeń, Claasen, Injac, Trałka, Hamalainen, Lovrencsics, Kownacki. Warta próbowała zastosować pressing, piłkarze Kolejorza rozgrywali piłkę głównie na własnej połowie. Każda szybciej przeprowadzona akcja wywoływała popłoch w drużynie Zielonych (w tym meczu żółto-zielonych).

Po dwóch błyskawicznych atakach padły bramki. Claasen (najlepszy zawodnik na boisku) wpadł w pole karne Warty, minął zwodem bramkarza i strzelił do pustej bramki. Potem po równie szybkiej akcji zagrał do Kownackiego, a ten bez problemu zdobył gola. Lech miał kilka innych okazji, ale i Warta nie pozostawała dłużna. Gdyby więcej spokoju wykazał Michał Goliński, zamieniłby dwie idealne sytuacje na gole. Za każdym razem strzelał niecelnie.

W drugiej połowie Lech zagrał w składzie młodzieżowym: Burić – Kamiński, Arajuuri, Bednarek, Dejewski – Claasen, Injac, Zgarda, Linetty, Formella – Kownacki (60. Klichowicz). Mecz stał się bardziej wyrównany, mimo iż o wiele częściej atakował Lech, a Burić tylko kilka razy musiał interweniować. W jednym przypadku zrobił to niefortunnie, źle wyszedł do dośrodkowania i Warta była bliska gola. Piłkę w bramce rywala umieścił drugi raz w tym meczu Kownacki, sędzia jednak zauważył, że znalazł się na pozycji spalonej. Kilka rzutów wolnych z odległości ok. 20 metrów wykonał Kamiński. Po jednym jego celnym i mocnym strzale bramkarz wybił piłkę, ale dobitka Claasena przyniosła gola.

Po meczu powiedzieli:

Dawid Kownacki: Ten mecz był okazją do pokazania się dla zawodników, którzy rzadko wychodzili dotychczas na boisko. Fajna była atmosfera, przyszło wielu kibiców, to była atrakcja i dla nas, i dla widzów. To nie był zwykły sparing, na który przychodzi 10 osób. Każdy mecz piłkarza cieszy, jest ciekawszy niż trening. Nasza forma została podtrzymana.

Karol Linetty: Przyjemnie się grało w takim meczu, jestem zadowolony ze swojej postawy. Jesteśmy w dobrej formie, długa przerwa w rozgrywkach nas nie zdezorganizuje, sparing miał służyć zachowaniu rytmu meczowego. Nie czytam tego, co się ukazuje w mediach na temat mojej osoby. Mam jeden cel, taki sam jak cała drużyna i cały Poznań: chcemy zdobyć mistrzostwo.

Marcin Kamiński: Ten mecz potraktowaliśmy jak jednostkę treningową. W każdym spotkaniu zawsze może się coś złego zdarzyć, trzeba się liczyć z urazem któregoś z zawodników. Na szczęście nic takiego się nie stało. Takich sparingów mogłoby być więcej. Ludzie przychodzą, dopingują, mają atrakcję.

 

Udostępnij:

Podobne

Bez pomysłu, bez pewności siebie, bez goli

Nie tak miała wyglądać inauguracja rozgrywek ligowych przez mistrza Polski. Spłynęło na niego ostatnio mnóstwo pochwał, zaczął się jawić jako wschodząca potęga nie tylko krajowego

Przyjaźń? Byle nie na boisku

Na niczym Lech gorzej ostatnio nie wychodzi niż na tzw. meczach przyjaźni. W poprzednim sezonie przyszły mistrz Polski rozgrywał dwa takie dwumecze, a w każdym

Kłopot z kręgosłupem

Po wylosowaniu przez Lecha mistrza Danii wydawało się, że gorzej być nie może, że los znów okazał się okrutny. Najtrudniejszy w całej stawce przeciwnik trafił