Kluby Ekstraklasy mają dekalog

 

Kluby z Ekstraklasy bronią się przed administracją państwa. Nie chcą, by wojewodowie pod pretekstem walki z bandytyzmem i chuligaństwem zamykali całe stadiony lub trybuny. Tak stało się ostatnio w Warszawie, w odwecie za odpalenie przez kibiców dwudziestu rac. Prezesi klubów nie mają wątpliwości, że na stadionach, szczególnie tych najnowocześniejszych, dokładnie monitorowanych, jest bezpiecznie.

Kluby podkreślają, że mogą ponosić odpowiedzialność tylko za to, co się dzieje na stadionie, a nie w drodze do niego, na ulicach lub w pociągach. Przypominają też statystyki, z których wynika, że w tym roku, na wszystkich meczach, odbyło się tylko kilka poważniejszych incydentów. Policja i wojewodowie mają inne statystyki. Mówią o setkach przestępstw, gdyż w myśl ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych przestępstwem ściganym z urzędu jest nawet odpalenie pojedynczej racy.

Administracja państwa zamiast karać sprawców zabronionych czynów, stosuje odpowiedzialność zbiorową – nakłada kary na kluby pozbawiając ich wpływów z biletów. Mści się też na tych kibicach, którzy rac nie odpalają, a nie mogą oglądać meczów swoich drużyn. O tym wszystkim we wspólnym, dziesięciopunktowym oświadczeniu, zwanym dekalogiem, piszą prezesi wszystkich klubów.

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli