W meczu przeciwko Legii Lech pokazał, że potrafi twardo walczyć.
– Potrafi twardo walczyć, ale pytanie brzmi – czy uda się tę walkę pokazać także w Białymstoku i kolejnych spotkaniach. Mam nadzieję, że nie tylko Legia potrafi zmobilizować piłkarzy Lecha do bardziej ambitnej gry. Chyba o braku ambicji nie ma co mówić, bo ona jest wpisana w grę, ale jeden zespół potrafi bardziej mobilizować, a inny mniej. Trzy punkty zdobyte na Legii liczą się tymczasem tak samo, jak trzy punkty uzyskane w kolejnych spotkaniach. Nie wspomnę już o Pucharze Polski, bo tam nie będzie poprawki. Kto przegra, ten odpadnie.
Nareszcie trener ma większy wybór niż w poprzednich miesiącach.
– Tak, bardzo mnie cieszy, że kończą się problemy zdrowotne. Początek tego sezonu był dramatyczny. Teraz większość zawodników, którzy mieli kontuzje do siebie doszła, choć przyplątały się nowe urazy, takie jak u Daylona Claasena, tego jednak nigdy nie uda się uniknąć. Widzimy, co po ostatnich meczach dzieje się w warszawskiej Legii. Trener Urban przed meczem w Bydgoszczy nie może skompletować pełnej „osiemnastki”. Teraz trzeba potwierdzać, że Lech jest zespołem, który zamierza bić się o Mistrzostwo Polski. Nie ma już miejsca na potknięcia, drużyna musi wygrywać i regularnie zbierać punkty.
Pozytyw ostatnich tygodni to dobra postawa Teodorczyka. Może doczekamy się wreszcie klasowego napastnika.
– Strzelił kilka bramek, jego forma rośnie, ale ciągle mały niedosyt pozostaje. To wciąż nie jest to, o czym by marzyli kibice. W meczu z Legią brakowało mu trochę szczęścia, trochę skuteczności. Nie zmienia to faktu, że jest zdecydowanie lepiej niż na początku sezonu, kiedy Łukasz Teodorczyk nie potrafił się odnaleźć i oceniany był krytycznie. Nie mógł odzyskać dyspozycji pokazywanej przed przyjściem do Poznania. Mam nadzieję, że bramki, które strzelił podbudowały go psychicznie i nie będzie miał problemów z dalszym trafianiem do siatki.
Kolejny pozytyw – postawa Gergo Lovrencsicsa.
– Na początku sezonu otrzymywał bardzo niskie noty, a teraz jakby się rozkręcał. Piękna bramka strzelona przeciwko Legii powinna go wzmocnić. Nabierze wiatru w skrzydła i będzie pokazywał to, do czego przyzwyczaił nas kiedyś. Jego występy w Lechu to sinusoida, ma fazy bardzo dobre, ale i bardzo słabe, gdy jest niewidoczny i nieprzydatny.
Wielki czas, by Szymek Pawłowski dowiódł, że jest zawodnikiem dużej klasy.
– Myślę, że jako następca Aleksandara Tonewa ma poprzeczkę zawieszoną wysoko. Przychodził tu jako zawodnik o bardziej wyrównanej formie niż Bułgar, który świetne mecze przeplatał fatalnymi, gdy znikał zupełnie. Szymon Pawłowski jest zawodnikiem o klasie bardziej ustabilizowanej.
Jednak ta stabilizacja ciągle zostaje na zbyt niskim poziomie.
– Tę poprzeczkę, podobnie jak w przypadku innych zawodników Lecha, trzeba podwyższać. To piłkarz, którego stać na dużo więcej niż w tej chwili pokazuje. Jeśli chodzi o innych piłkarzy, to jestem zawiedziony postawą Hamalainena, który dla mnie jest jednym z największych niewypałów dotychczasowej części sezonu, i to niezależnie od lepszej ostatnio postawy Lecha. Kiedy go oglądam mam wrażenie, że potrafi o wiele więcej.
Może się odrodzi zimą, bo to Fin.
– Może, ale chciałbym, żeby nastąpiło to dużo szybciej.
Rozmawiał Józef Djaczenko



