Hokeiści polegli i z Eire

Po 2:5 i walce niemal do końca w niedzielę z faworyzowaną Anglią wydawało się, że przy pełnej mobilizacji, stać będzie biało-czerwonych na remis lub wygraną z Irlandią. Niestety, przegrali 2:4 (1:2) bardzo ważny mecz. Najprawdopodobniej bowiem z Irlandczykami będą w drugiej fazie ME walczyć o miejsca 5-8 w belgijskim Boom. Choć kto wie? W niedzielę Irlandia w grupie B uległa tylko 1:2 wicemistrzowi Europy – Holandii.

W poniedziałek wygrał po prostu lepszy zespół. Potwierdził wyraźne postępy w ostatnich latach. Lepiej od nas wykonywał krótkie rogi. Z ośmiu wykorzystał dwa, my z sześciu żadnego. Rywale stworzyli także więcej sytuacji podbramkowych. Jedynie przez kilkanaście minut, po doprowadzeniu do remisu 1:1 w 10 minucie, mecz był wyrównany. W 45 min rywale prowadzili 3:1, a 5 minut przed końcem 4:1. Nam nie pomogły nawet trzy 2-minutowe wykluczenia Irlandczyków.

Tak jak w niedzielę, jedynie pojawiał się na boisku, kontuzjowany lider i kapitan reprezentacji Dariusz Rachwalski. Wyraźnie go brakowało. Naszym ambicji odmówić nie można. Bramkarz Arkadiusz Matuszak miał wiele świetnych interwencji. Debiutujący w wielkiej międzynarodowej imprezie 20-latek z AZS Politechnika Poznańska – Adam Chwalisz, zdobył obydwa gole w 10 i 70 minutach. Gra Polaków była jednak zbyt szarpana, nerwowa. No i jeśli z 14 krótkich rogów w dwóch meczach drużyna wykorzystała tylko jeden, to nie można marzyć o korzystnych wynikach. Nawet jeśli potrafimy krótkie dobrze bronić (z 16 – 13 obronionych).

W środę, 21 sierpnia niezwykle trudno będzie nam liczyć na korzystny rezultat w ostatnim (godz. 20) meczu grupowym z Holandią. Pozostanie walka o lokaty 5-8 w ME elity, ale z zaliczeniem wyników z drużyną, która zajmie trzecie lub czwarte miejsce w I fazie w każdej z dwóch równorzędnych grup A i B.

Andrzej Kuczyński

Udostępnij:

Podobne

Triumf z (lekkim) niedosytem

Kto śledzi najnowsze dzieje Lecha wie, że w każdej, nawet najmniej spodziewanej chwili można się spodziewać kłopotów. Przed meczem w Szczecinie trzeba się było obawiać,

Syndrom Lecha Poznań

Wypełniony stadion, oczekiwanie kolejnego triumfu lidera, atmosfera piłkarskiego święta, korzystne wyniki meczów rywali, szansa na wypracowanie przewagi nad nimi – co mogło pójść nie pomyśli