Ze skrajności w skrajność
Mecz Lecha przeciwko Śląskowi toczył się przy kilkunastu stopniach mrozu. Przeciwko Jagiellonii też przy kilkunastu, ale na plusie. Tę amplitudę temperatur można porównać tylko do falowania nastrojów. Po beznadziejnym meczu w Kielcach i niepowodzeniu w Warszawie wydawało się, że jest pozamiatane. Trzeba już tylko zapewnić sobie miejsce w pucharach i budować drużynę, która w nich sobie poradzi. Ostatnia niedziela poczucie klęski zamieniła w euforię.