Sensacji nie było. Lech nie dał szans Macedończykom

Rywalizacja o awans do drugiej rundy eliminacji Ligi Europy zakończyła się już w pierwszej połowie pierwszego spotkania. FC Pelister walczył dzielnie, ale dał się łatwo pokonać, po czterech bezbłędnie wykonanych przez Lecha stałych fragmentach gry. Nawet trener drużyny gości przyznał po meczu, że wiadomo już, kto wygrał walkę o awans. Rewanż za tydzień jest formalnością. Lech nie jest jeszcze w wysokiej formie, ale wszystko wskazuje, że szybko ją osiągnie.

Głową w mur?

To będzie mecz do jednej bramki. Lech musi mocno się wysilić, by pokonać zmasowaną obronę macedońskiego FC Pelister. Trzon tej drużyny to gracze po trzydziestce, nawet zbliżający się do czterdziestki. Są doświadczeni i wiedzą, jak się bronić przed atakami przeciwnika. W otwartej grze są bez szans, więc zastosują taktykę utrudniającą przeciwnikowi dochodzenie do dobrych pozycji strzeleckich.

Macedończycy przetestują nowego Kolejorza

Widmo blamażu krąży nad Lechem. Tak chyba będzie już zawsze, gdy na wczesnym etapie przystąpi do pucharowej rywalizacji i przyjdzie mu zmierzyć się anonimowym klubem z peryferii europejskiego futbolu. Nawet gdy w kolejnych sezonach unikniemy kompromitacji, nigdy nie zapomnimy Litwinów i Islandczyków. Tak jest i teraz, gdy trzeba rywalizować z drużyną z Macedonii. Wiadomo, która ekipa jest mocniejsza, ale mamy dobrą pamięć.