W zasięgu było wszystko. Możemy zostać z niczym
Jesteśmy naiwni. Wierzyliśmy – choć nic na to nie wskazywało – że wreszcie przełamiemy się w rywalizacji z klasowymi drużynami, że nauczymy się wygrywać najtrudniejsze spotkania. Im mocniej na to liczyliśmy, tym bardziej jesteśmy teraz rozczarowani. W poprzednich meczach z Legią nie dopisywało nam szczęście. Teraz nie było nam ono potrzebne. Sprzyja tylko tym, którzy sami chcą sobie pomóc, a Lech nie zrobił niczego, co pozwoliłoby mu wygrać ważny mecz.
Rzut Okiem – gramy o wszystko albo nic.
Mecz z Legią był meczem o prawo do marzeń o tytule mistrzowskim i grze w pucharach. Po fatalnym finale Pucharu Polski droga do pucharów wiedzie tylko przez ligę, w której trzeba być minimum trzecim po ostatniej kolejce. Mecz z Legią miał pokazać, że finał PP to był wypadek przy pracy. Miał pokazać, że teoria o braku umiejętności wygrywania z najlepszymi jest z gruntu fałszywa. Miał pokazać, że tytuł jest w naszym zasięgu. Nie pokazał.