Jarosław Kiliński, pierwszy prezes Wiary Lecha: To nie musiało się tak skończyć

Szkoda ci Wiary Lecha?

– Pewnie, że szkoda. Szkoda kilku lat działalności nie tylko mojej, szkoda stworzonej marki, bo dziś nie jest łatwo ją wykreować. Na szczęście w jakiejś formie przetrwalnikowej będzie istniała, bo stowarzyszenie ma działać na innych polach. To dotyczące kibicowania pozostaje wolne. Z drugiej jednak strony na tle historii Lecha te dziesięć lat to zupełny drobiazg. Klub istniał bez Wiary Lecha, bez Wiary Lecha da też sobie radę w przyszłości.

Przypomnij, jak znalazłeś się w stowarzyszeniu.

– Zaczęło się przez Internet, w ten sposób nawiązałem kontakty z innymi osobami zainteresowanymi klubem. Potem nastąpiło bezpośrednie spotkanie. Zadecydowaliśmy, że powstanie grupa osób zajmujących się organizacją opraw meczowych na stadionie Lecha. Potem stwierdziliśmy, że warto mieć też organizację z osobowością prawną, mogąca formalnie się rozliczać, prowadzić działalność gospodarczą. Okazało się też, że w ten sposób łatwiej organizować wyjazdy, wynajmować pociągi, innych przewoźników. To się poszerzało o kolejne pola aktywności, nigdy nie byliśmy zamknięci na inicjatywy łączące się z wyjściem poza stadion.

Jarosław Kiliński, pierwszy prezes Wiary Lecha: To nie musiało się tak skończyć

Szkoda ci Wiary Lecha?

– Pewnie, że szkoda. Szkoda kilku lat działalności nie tylko mojej, szkoda stworzonej marki, bo dziś nie jest łatwo ją wykreować. Na szczęście w jakiejś formie przetrwalnikowej będzie istniała, bo stowarzyszenie ma działać na innych polach. To dotyczące kibicowania pozostaje wolne. Z drugiej jednak strony na tle historii Lecha te dziesięć lat to zupełny drobiazg. Klub istniał bez Wiary Lecha, bez Wiary Lecha da też sobie radę w przyszłości.

Przypomnij, jak znalazłeś się w stowarzyszeniu.

– Zaczęło się przez Internet, w ten sposób nawiązałem kontakty z innymi osobami zainteresowanymi klubem. Potem nastąpiło bezpośrednie spotkanie. Zadecydowaliśmy, że powstanie grupa osób zajmujących się organizacją opraw meczowych na stadionie Lecha. Potem stwierdziliśmy, że warto mieć też organizację z osobowością prawną, mogąca formalnie się rozliczać, prowadzić działalność gospodarczą. Okazało się też, że w ten sposób łatwiej organizować wyjazdy, wynajmować pociągi, innych przewoźników. To się poszerzało o kolejne pola aktywności, nigdy nie byliśmy zamknięci na inicjatywy łączące się z wyjściem poza stadion