Radosław Majchrzak: Lech potrzebuje zorganizowanych kibiców
Przystąpisz do działającej po nowemu Wiary Lecha?
– Prawdę mówiąc, nie podjąłem jeszcze decyzji, a nie jest ona łatwa i jednoznaczna. Stowarzyszenie ma się teraz zajmować wyłącznie sprawami sportowymi, które są równie ważne, jak kibicowskie, ale ja w ten aspekt działalności Wiary Lecha nigdy się nie angażowałem.
Mówi się też o całkiem nowym stowarzyszeniu, które zajęłoby się działalnością kibicowską.
– Prowadziłem już nawet rozmowy w tej sprawie, ale niezobowiązujące, nie dotyczące konkretów, bo na tym etapie jeszcze ich być nie mogło. Wiadomo, że takie stowarzyszenie powinno powstać, ale nie wiem, czy działalność „starej” Wiary Lech przejęłoby z marszu. Może trzeba trochę poczekać. Nie ulega wątpliwości, że jeżeli działa się w grupie i ma się wspólny cel, to jest o wiele łatwiej niż wtedy, gdy tym samym próbuje się zająć kilka organizacji. Grupom ultrasowskim, zajmującym się prowadzeniem dopingu i tworzeniem opraw, nie byłoby łatwo dogadać się z klubem, z władzami Poznania, instytucjami państwowymi. Nie wszyscy zdają sobie sprawę, że stowarzyszenia mają możliwość pozyskiwania funduszy.