Dramat Lecha trwa

Kolejne upokorzenie przeżyli kibice Kolejorza. Przychodzi ich na stadion coraz mniej, maleje też liczba chętnych na wyjazdy. To rezultat braku nadziei na lepsze czasy. Lech przegrywa, gra słabo, ubywają mu ze składu kolejni chorzy zawodnicy. W spotkaniu z Pogonią uległ tylko dlatego, że po przerwie oddał inicjatywę przeciwnikowi, znów stracił gole po błędach obrony, a potem nie miał siły lub chęci gonić wynik.

Młodzi w pierwszej drużynie Lecha

Tylko kilkunastu zawodników pierwszej drużyny Lecha nadaje się do gry, pozostali leczą kontuzje. To wystarczy, by zestawić pełną jedenastkę i posłać potencjalnych zmienników na ławkę rezerwowych. Trener nie ma jednak żadnego komfortu. Nie może zmianami reagować na sytuację boiskową. W bój posyła nie tych, którzy akurat by się przydali, ale tych, którzy są zdrowi. W tej sytuacji klub zgłosił do gry czterech zawodników z drużyny rezerw. Trzej z nich to obrońcy, bo sytuacja formacji defensywnej jest w Lechu najgorsza.

Komu wolno się obrazić

Niezbadane są wyroki UEFA. Piłkarska centrala nałożyła na Legię drakońską karę za odpalanie rac i inne kibicowskie „przestępstwa”. Klub musi zapłacić równowartość 600 tysięcy złotych. Podczas najbliższego meczu fazy grupowej Ligi Europy fani Legii nie wejdą na stadion. Jak można domniemywać, na surowość kary wpłynęła oprawa meczowa wyśmiewająca UEFA po zamknięciu Żylety – być może panowie z piłkarskiej centrali poczuli się dotknięci.