Bez Palmy, który dopiero wrócił z wakacji, bez Walemarka skarżącego się na przemęczenie, bez Douglasa i lekko kontuzjowanego Bengtssona, wciąż bez Sayyadmanesha, występującego w roli yeti, którego nikt jeszcze nie widział, wystąpił Lech w pierwszym i przedostatnim zarazem sparingu podczas obozu przygotowawczego we Wronkach. Przeciwnikiem był słowacki FK Železiarne Podbrezová. Kolejorz zwyciężył 3:1. Pokazał kilka akcji na wysokim poziomie. Nadzieją napawała gra młodych strzelców goli Gmura i Dudka i ich rówieśników. Ostatnią bramkę zdobył Rodriguez.
W pierwszej i drugiej połowie Lech pokazał się w różnych składach. Trener postarał się, by obie jedenastki były mniej więcej jednakowo mocne. Nie wszystko na boisku wyglądało tak, jak powinno, bo nie mogło na tym etapie przygotowań do sezonu, a zwłaszcza do walki w eliminacjach Ligi Mistrzów. Od pierwszych minut mógł się podobać pressing, dzięki któremu mistrz Polski długo utrzymywał się przy piłce, odzyskiwał ją po niemal każdej stracie. Często przebywał na połowie rywala, przenosił grę w jego pole karne, ale Ishak nie dochodził do klarownych sytuacji. Często zresztą sam brał się za rozprowadzanie akcji, zaś słowackiego bramkarza kilkakrotnie zatrudniał aktywny Jagiełło.
Dojrzale prezentowali się nastolatkowie dopiero wprowadzani do drużyny. Delikat potrafił błysnąć i otrzymać oklaski od kibiców. Gmurowi przypisano autorstwo gola wyprowadzającego Lecha na prowadzenie, gdy po sprytnym przepuszczeniu piłki przez partnera znalazł się z nią po lewej stronie boiska, mocno kopnął wzdłuż bramki, a słowacki defensor tak niefortunnie interweniował, że nie dał swemu bramkarzowi szans. Pewnie w obronie prezentował się Yegbe. Skutecznie, twardo interweniował, dobrze wyprowadzał piłkę, świetnie gra głową.
Po przerwie gra była bardziej chaotyczna, oba zespoły miały więcej przestrzeni do szybkich ataków, Słowacy starali się z tego korzystać, Mrozek brał udział w meczu częściej niż Lis przed przerwą. Użytek ze swej prędkości próbował robić Hakans, często niestety tracą piłkę. Bliski zdobycia bramki głową był Agnero, po dośrodkowaniu pomylił się nieznacznie. Prowadzenie podwyższył Samy Dudek mocnym i celnym strzałem z prawej strony pola karnego.
Szybkością i intensywnością kilka razy zaimponował młody Bartczak. Aktywny, ale chaotyczny był Rodriguez. Długo nic mu nie wychodziło, wreszcie wyszedł na czystą pozycję i zachował się mistrzowsko umieszczając piłkę w bramce. Jednak w międzyczasie gola zdobyli Słowacy. Wykorzystali zamieszanie w polu karnym Lecha, dwie nieudane interwencje Thordarsona. W ostatnich minutach wynik mógł podwyższyć Rodriguez, spudłował jednak w dobrej sytuacji.
Lech w pierwszej połowie: Mateusz Lis – Robert Gumny, Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul – Filip Jagiełło, Antoni Kozubal, Karol Delikat – Wojciech Szymczak, Mikael Ishak, Tymoteusz Gmur.
Lech po przerwie: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Mateusz Skrzypczak, Hubert Janyszka, Piotr Bartczak – Radosław Murawski, Gisli Thordarson, Pablo Rodríguez – Sammy Dudek, Yannick Agnero, Daniel Håkans.



