Kebba Ceesay nie pamięta już o scysji z faulującym i symulującym ciężkie kontuzje Jakubem Koseckim podczas ostatniego meczu w Warszawie. – To już jest za mną. Przede mną jest nowy mecz. Porażka w Warszawie mobilizuje mnie do walki. Chcemy wziąć rewanż i wygrać. Nie oglądałem meczów Legii, ona mnie nie interesuje. Dla mnie liczy się tylko jedna drużyna – Lech Poznań. Mamy pracę do wykonania, a mecz nie będzie łatwy, bo spotykamy się z największym rywalem – mówi obrońca Kolejorza.
Trener Mariusz Rumak wie już, w jakim składzie zagra Lech, ale – jak twierdzi – zostało trochę czasu na przemyślenia. Wie też, w jaki sposób Lech musi zagrać, by odnieść zwycięstwo. Najważniejsze, by nie powielić błędów sprzed roku – zneutralizować atak Legii w momencie straty piłki. Lech będzie grał swoje, a nie czekał na to, co zrobi przeciwnik, nie może mu jednak pozwolić na wyprowadzanie kontrataków, w których jest groźny.
– Zrobimy wszystko, by nie stracić bramki, sami mamy zamiar coś strzelić. Potrafimy zagrać znacznie lepiej niż w poprzednich meczach przeciwko Legii. Nie mam jednak zamiaru podbijać bębenka, wywierać presji na moich piłkarzach. Oni wiedzą, jakie zadanie stoi przed nimi, nie trzeba ich dodatkowo zachęcać i motywować. Jesteśmy psychicznie mocni, pokazaliśmy to w Gdańsku. W tym sezonie dużo już wspólnie przeszliśmy – przekonuje szkoleniowiec Lecha.
Piłkarze Lecha poznają przed meczem silnie i słabe strony Legii. – Ma ona swój styl, ma jakość. To mocna drużyna, nawet gdyby Radović, który jest jednym z najlepszych piłkarzy w ekstraklasie, miał w niedzielę nie zagrać – twierdzi Mariusz Rumak. Radović złamał rękę, kontuzjowani są inni zawodnicy Legii. Spośród zawodników Lecha nie mogą zagrać tylko Vojo Ubiparip, Jasmin Burić, Tomasz Kędziora.



