Warta u siebie dobrze nie gra

Beznadziejna pierwsza połowa zadecydowała o porażce Warty u siebie z Pogonią Szczecin. Druga była lepsza, ale odrobienie strat przekroczyło możliwości Zielonych. Zbyt krótka ławka rezerwowych przekłada się na zmęczenie zawodników, którzy nie mają sił, by do ostatnich chwil gonić wynik. Porażka 1:2.

Zaczęło się fatalnie. W 11 minucie było już 2:0 dla gości ze Szczecina, którzy dużo pewniej czuli się na grodziskim stadionie. Tylko jeden strzał Warty w pierwszej połowie, kiepski i niecelny. Pogoń prowadziła grę, dominowała zdecydowanie, Zieloni tylko biegali za piłką.

Druga połowa zaczęła się najlepiej dla Warty, jak mogła. Szybko wywalczyła rzut rożny, gola zdobył Jakubowski. Był kontakt, ale to wszystko, na co Zielonych było tego dnia stać. Próbowali atakować. Pogoń nie pozwoliła sobie zrobić krzywdy, dążyła nawet do strzelenia trzeciego gola. Wygrała zasłużenie. Warta nie jest drużyną własnego boiska. Może dlatego, że jako gospodarz gra na cudzym. Tylko raz w Grodzisku wygrała (z Wisłą), tylko raz zremisowała (z Piastem).

Warta Poznań – Pogoń Szczecin 1:2 (0:2)
Bramki: Michał Jakóbowski 46 – Alexander Gorgon 7, Luka Zahovič 11
Żółte kartki: Kieliba, Kuzdra, Kiełb – Matynia, Gorgon, Benedyczak, Smoliński.
Warta: Adrian Lis, Jakub Kuzdra (88 Kajetan Szmyt), Bartosz Kieliba, Aleks Ławniczak, Jakub Kiełb, Jan Grzesik, Łukasz Trałka, Adrian Laskowski, Mateusz Czyżycki (66 Robert Janicki), Michał Jakóbowski (75 Gracjan Jaroch), Mateusz Kuzimski.
Pogoń: Dante Stipica, Jakub Bartkowski, Benedikt Zech, Mariusz Malec, Hubert Matynia, Alexander Gorgon (70 Sebastian Kowalczyk), Kacper Kozłowski (61 Kacper Smoliński), Damian Dąbrowski, Kamil Drygas (84 Tomas Podstawski), Santeri Histikka (61 Michał Kucharczyk), Luka Zahović (83 Adrian Benadyczak)
Sędziował Dominik Sulikowski (Gdańsk).

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Brawo Lech! Taką grę chcemy oglądać!

Czy to prawdziwe przełamanie? Czy zawsze będziemy oglądać takiego Kolejorza? Bardzo byśmy chcieli. Miał słabe momenty, wciąż było widać nerwowość, ale i pojawiło się to,