Zawodnicy wykonywali ćwiczenia bez piłki pod kierunkiem Andrzeja Kasprzaka, trenera przygotowania fizycznego. Na koniec trenowali grę z pierwszej piłki. Osobno od początku z piłką trenowali Łukasz Teodorczyk i Hubert Wołąkiewicz. – Nieliczny skład w zajęciach porannych nam nie przeszkodził. Do treningu popołudniowego zaprosiliśmy najzdolniejszych zawodników drużyny rezerw. W pierwszym tygodniu właściwie ograniczyliśmy się do rozegrania promocyjnych meczów – mówi Mariusz Rumak, trener Lecha.
Trener ciągle martwi się urazami swoich piłkarzy, a końca długiej serii kontuzji nie widać. – Biorąc pod uwagę, że suma szczęść i nieszczęść równa się zeru mogę mieć nadzieję, że przynajmniej w dalszej części sezonu będzie lepiej – mówi trener. Czeka na powrót piłkarzy z meczów reprezentacji z nadzieją, że wszyscy zameldują się zdrowi. Najpóźniej wróci jak zwykle Luis Henriquez, po ważnym wyjazdowym mecz swojej reprezentacji Panamy w Hondurasie. Z badań w klinice w Rzymie wrócił zmagający się z urazem pachwiny Jasmin Burić. Ciągle nie wiadomo, co tego zawodnika czeka – zabieg, czy leczenie zachowawcze. Decyzja zapanie w nabliższym czasie.
Najbliższego przeciwnika Lecha trener ocenia jako zespół o znacznie wyższym potencjale niż wskazują na to ostatnie wyniki. – Oni nie musieli wysyłać czołowych zawodników na mecze reprezentacji, mogli się przez dwa tygodnie spokojnie przygotowywać do meczu z nami. Trener Levy nie będzie mógł prowadzić najbliższego meczu z ławki, ale to niewiele zmienia, bo z tej perspektywy ma się niewielki wpływ na grę. Odpowiednio zmotywuje piłkarzy i patrząc z góry na wydarzenia na boisku przekaże swoim współpracownikom uwagi w przerwie spotkania – domyśla się Mariusz Rumak.
Trener nie zajmuje się jeszcze ustalaniem składu na najbliższe spotkanie, bo nie wie, których zawodników będzie miał do dyspozycji. Urazu w meczu pokazowym w Środzie Wielkopolskiej doznał Szymon Pawłowski, ale dopiero w najbliższych dniach okaże się, czy w sobotę we Wrocławiu nie będzie mógł zagrać. Henriquez wróci do Poznania w czwartek wieczorem i od razu pojedzie z drużyną do Wrocławia. Barry Douglas jest już zupełnie zdrowy i gotowy do gry. Być może będzie już brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Śląsk też ma swoje personalne problemy – stracił skrzydła. Sprzedał Waldemara Sobotę, a Sylwester Patejuk zagrać nie może.
Bartosz Ślusarski, czołowy w ubiegłym sezonie strzelec Lecha twierdzi, że Lech i Śląsk to drużyny o zbliżonej sile, ale od początku sezonu w lidze radzą sobie średnio. Trudno więc wytypować zdecydowanego faworyta sobotniego meczu. – Myślę, że to będzie dobre widowisko. Znamy swoją siłę. Jesteśmy w stanie wygrać na wyjeździe. Swoją formę oceniam dobrze. Czy wraca „Ślusarz” z wiosny? Powoli wraca. Miałem kontuzję, miałem słabe momenty, trener prawie mnie nie wystawiał, długo dochodziłem do siebie, ale to przeszłość. Gramy do maja, będzie okazja się pokazać. Pierwszy krok zrobiłem w meczu z Zawiszą. Stać mnie na powtórzenie osiągnięcia z poprzedniego sezonu. Gra mi się jednakowo dobrze, gdy mam obok siebie drugiego napastnika i gdy jestem z przodu sam. Oceny zależą od wyniku danego meczu. Trener z pewnością będzie próbował różnych ustawień – mówi napastnik Lecha.



