Szczypiorniski AP pokonały Jutrzenkę Płock

Blisko osiem minut czekali kibice zebrani w hali POSiR B na bramkę. Pierwszy gol padł z karnego dla Jutrzenki Płock. Błyskawicznie odpowiedziała Karolina Szajek, a po chwili Karasiewicz z koła wyprowadziła AP na prowadzenie. Jak worek z bramkami rozwiązał się, to na dobre!


[widgetkit id=474]

 

Przyjezdne wyrównały, ale była to woda na młyn dla gospodyń. Doskonały okres gry poznanianek miał odzwierciedlenie w wyniku. Kolejno 6:3 i 9:5 dla gospodyń. Jutrzenka jednak nie odpuściła i rzuciła trzy bramki z rzędu! Trenerka AP zareagowała czasem na boiskowe wydarzenia. W końcówce pierwszej połowy płocczanki zdobyły dwa gole w minutę i wyszły po raz pierwszy na prowadzenie. Gdy wydawało się, że po trafieniu Pauliny Sowy na 15 sekund przed końcem do przerwy będzie remis rzutem na taśmę Jutrzenka cieszyła się z dwunastego trafienia.

Drugą połowę poznanianki dobrze rozpoczęły od składnej gry zespołowej i skutecznej grze w obronie. Zawodniczki AP wyprowadzały zabójcze w skutkach szybkie kontry i wraz ze skutecznością z karnych szybko zbudowały przewagę. Jutrzenka jeszcze próbowała się poderwać, ale końcówka bez dwóch zdań należała do gospodyń, które zdobyły trzy bramki. Równo z końcową syreną ostatnią bramkę trafiła Paulina Sowa!

Kolejny mecz u siebie AP Poznań rozegra 8 kwietnia o godzinie 15.00 z PWSIiP Łomża.

Wojciech Budzyk

Udostępnij:

Podobne

Cisza przed burzą

Niewiele brakowało, by początek sezonu był dla Lecha wymarzony. Jeden tragiczny występ pogrzebał szanse na historyczny sukces pucharowy, czyli wejście do piłkarskiej elity. Ten koszmar

Sztuka nieprzewidywalności

Mimo meczu zaległego, Lech jest liderem tabeli po szóstej ligowej kolejce. Raków, jego niedzielny przeciwnik, też rozegrał pięć spotkań, ale jako jedyny wszystkie przegrał. Na