Rywalizacja? Tylko w teorii

Opinia o mocnej, wyrównanej kadrze Lecha jest nieco przesadzona. Jest ona bez wątpienia dużo solidniejsza niż we wszystkich poprzednich sezonach, ale nie dotyczy to każdej pozycji. Liczbowo wszystko się zgadza, dla każdego zawodnika zawsze znajdzie się zastępstwo, na większości pozycji piłkarze mocno rywalizują o miejsce w składzie, jednak nie na wszystkich.

Bramkarze Lecha nie należą do ligowej czołówki. Kilka zespołów ma zawodników znacznie lepszych, wszechstronniejszych. Nie wiemy, kto dokonywał wyboru obecnych graczy Kolejorza, podejrzenia padają na Tomasza Rząsę, dobrze obeznanego z ligą holenderską, a właśnie stamtąd przyszli obaj bramkarze. I obaj mają podobne ograniczenia. Przede wszystkim – nie grają na przedpolu, nie wychodzą do dośrodkowań, są przyspawani do linii bramkowej.

Ich szczęście polega na tym, że drużyna dobrze broni, nie dopuszcza przeciwników do strzałów. To głównie dzięki temu Lech traci tak mało bramek, a nie dzięki temu, że bramkarze bronią wszystko, zapobiegają groźnym sytuacjom przejmując piłki lecące górą. Defensorom niestety zdarzają się poważne błędy, takie jak w Białymstoku, czy ostatnio przeciwko Wiśle Płock. Wtedy bramkarz nie interweniuje, bo i nie ma już po co.

Inna newralgiczna pozycja to atak. Mecz w Skierniewicach wykazał, że choć Lech ma trzech napastników, to tak naprawdę – jednego. Sobiech strzelił w swojej karierze mnóstwo bramek. Dziś nie na wiele go stać, zwłaszcza gdy pokazuje się na boisku od wielkiego dzwonu. Patrząc natomiast na grę Baturiny, można zadawać sobie pytanie: co on tu robi? Być może ten mecz wybitnie mu nie wyszedł, stać go na dużo więcej. Zawiódł jednak właśnie wtedy, gdy otrzymał szansę pokazania się w pierwszym składzie. Lepsze wrażenie sprawiali piłkarze Unii. Nadzieja w tym, że Ishak nie wypadnie z gry.

Na innych pozycjach wybór jest większy, rywalizacja bardziej wyrównana, choć Maciej Skorża ma zawodników, którzy w obecnej formie zawsze będą dla niego pierwszym wyborem. Szczególnie trudno zastąpić środkowych obrońców, Karlstroma, Kamińskiego, Ba Loua, Amarala, Ishaka. Zimą prawdopodobnie skład zostanie poszerzony, z myślą o odejściu latem „Kamyka”, być może także innych graczy. W perspektywie gry w pucharach sprowadzanie zawodników takich, jak Baturina, nie pozwoli uniknąć problemów w lidze.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Rzeczywistość równoległa

Słynny już wywiad Dariusza Mioduskiego, właściciela Legii Warszawa, opublikowany na klubowej stronie internetowej, otworzył wielu ludziom oczy na mentalność obowiązującą na Łazienkowskiej. Mówi się, że

Derby pełne paradoksów

Tylko wynik się zgadzał. Okoliczności i przebieg derbów były niezwykłe. Mimo miażdżącej przewagi Lecha, najlepszym jego zawodnikiem został bramkarz. Defensywa Lecha rzadko pozwala rywalom na