Rezerwowy Lech zgasił Znicz

To nie był spacerek. O emocje zadbał Dariusz Żuraw. Kiedy Lech prowadził dwoma bramkami dokonał zmian w i bez tego mocno eksperymentalnym składzie wpuszczając na boisko dwóch juniorów na raz. Gospodarze zdobyli kontaktową bramkę, wyrównać już nie zdążyli. Lech wygrał 3:2 uzyskując awans w Pucharze Polski.

Tiba, Moder, Ishak, Kamiński, Satka zostali w Poznaniu. Bednarek, Rogne, Czerwiński, Puchacz zasiedli na ławce. Pierwszy raz w barwach Lecha pokazał się Malenica, a Klupś zagrał po bardzo długiej przerwie. W wyjściowym składzie Awwad i Kaczarawa, a Skóraś na bocznej obronie. W ostatniej chwili ze składu wypadł Marchwiński. Jednym słowem – kompletny miszmasz. Przeciwnik niby drugoligowy, ale w tej sytuacji z ułatwionym zadaniem.

Zaczęło się od ataku Znicza chcącego zaskoczyć renomowanego rywala spychając go do obrony. Trwało to jednak krótko. Lech przejął inicjatywę i nękał drugoligowca atakami skrzydłami i strzałami z dystansu. Dwa razy uderzył Ramirez, za każdym razem beznadziejnie, wysoko nad bramką. Hiszpan nie figurował w składzie, wszedł na boisko nagle. Dużo lepiej szło Awwadowi. Za pierwszym razem bramkarz zatrzymał jego strzał, za drugim był bez szans i Lech objął prowadzenie. Ten sam zawodnik mógł chwilę później podwyższyć wynik, ale tym razem precyzji mu zabrakło.

Lech wydawał się być na najlepszej drodze do spokojnego awansu, wystarczyło tylko strzelić drugiego gola i kontrolować wydarzenia na boisku. Nie dość, że bramki nie strzelił, to jeszcze ją stracił. Crnomarković bezsensownie sfaulował przeciwnika po lewej stronie boiska. Stały fragment gry to wysokie prawdopodobieństwo straty bramki, nawet z takim rywalem. I rzeczywiście obrońcy po rzucie wolnym postąpili po swojemu gubiąc się całkowicie, a gospodarze z bliska wcisnęli piłkę do bramki.

Lech od razu rzucił się do ataku, uzyskał przewagę. Mnożyły się dośrodkowania w pole karne, gdzie na piłkę czekał wysoki Kaczarawa. Oddał tylko jeden strzał głową. Zawodził Skóraś, niewiele pożytku było z Klupsia, a Ramirez nastawił się tylko na strzelanie. W dodatku niewiele brakowało, by Znicz wyszedł na prowadzenie. Po kontrze Lech stanął przed dużą szansą. Kaczarawa odwracał się niestety twarzą do bramki ze zwinnością transatlantyku. Ostatnie minuty pierwszej połowy to napór Lecha. Gospodarze opadli z sił, zdążyli jednak jakoś przetrwać do przerwy.

Trener Lecha nie był zadowolony z postawy bocznych obrońców, więc po przerwie zmienił ich na Czerwińskiego i Puchacza. Nie zdążył się przekonać, czy przyniosło to dobry skutek, bo już po czterech minutach Lech wyszedł na prowadzenie bez udziału nowych graczy. Dopisało szczęście, bo po katastrofalnym dośrodkowaniu Awwada piłka toczyła się poza boisko, jakimś cudem zatrzymała się jednak na chorągiewce rożnej. Przytomnie pobiegł po nią Sykora. Po nieudanej wrzutce do odbitej piłki doszedł Ramirez i tym razem uderzył celnie dając Lechowi ponowne prowadzenie. To była piękna bramka.

Ten sam zawodnik dał Lechowi dwubramkową przewagę. Po przechwycie na własnej połowie nastąpiło błyskawiczne wyjście z piłką Sykory. Czech mógł strzelać, dostrzegł jednak na lewej stronie Ramireza, który nie miał problemu z pokonaniem bramkarza. Kilka minut później zszedł z boiska, podobnie jak odczuwający ból już po kilkunastu minutach gry Czerwiński. W meczu o stawkę w pierwszej drużynie zadebiutowali Niewiadomski i Borowski, wychowankowie Lechowej akademii. Czy pójdą w ślady trochę starszych kolegów?

Kilka minut później trener musiał przyznać, że trochę przedwcześnie sięgnął po głębokie rezerwy. Znicz złapał kontakt wykorzystując jeszcze jeden błąd w obronie Lecha, zaskakując go szybkim atakiem i ładną bramką. W tym meczu wszystko jeszcze było możliwe, tym bardziej, że przewagi gości już nie było, przestali atakować. Starali się trzymać piłkę jak najdłużej w środku biska, co nie było bezpieczne, gdy ma się obronę pozwalającą się ogrywać zawodnikom rywalizującym dwie klasy niżej.

W 83 minucie Awwad po kontrataku głową zdobył gola. Nie został uznany, sędzia dopatrzył się spalonego, a VAR to potwierdził. Po minucie Klupś był faulowany tuż przed polem karnym. Znów strzelał Awwad. Znów miał pecha, trafił w mur obrońców. Znicz nie rezygnował z ataków, a mógł je zaczynać, bo piłkarze Lecha raz po raz tracili piłkę po niecelnych podaniach. Wynik się nie zmienił.

Znicz Pruszków – Lech Poznań 2:3 (1:1)

Bramki: Maciej Wichtowski 28, Jakub Zagórski 68 – Mohammad Awwad 18, Dani Ramírez 50, 58.

Znicz: Jan Jurczak, Marcin Bochenek, Maciej Wichtowski, Martin baran, Peter Drobnak, Marcin Rackiewicz (80 Paweł Tarnowski), Maciej Michalski, Krystian Pomorski (59 Lukas Hrnciar), Mikołaj Szymański (66 Jakub Zagórski), Patryk Kubicki (66 Dariusz Zjawiński).

Lech: Marko Malenica – Michał Skóraś (46 Alan Czerwiński, 66 Filip Borowski)), Tomasz Dejewski, Djordje Crnomarković, Vasyl Kraweć ( 46 Tymoteusz Puchacz), Tymoteusz Klupś, Karlo Muhar, Dani Ramirez (66 Jakub Niewiadomski), Jan Sýkora, Mohammad Awwad – Nika Kacharava.

Żółte kartki: Zagórski, Wichtowski – Muhar, Puchacz.

Udostępnij:

Share on facebook
Share on twitter

Podobne

Poznańska specjalność

Warta idzie śladami Lecha. Przez 90 minut dzielnie walczyła z Rakowem w Bełchatowie, drużyną bez porównania lepszą, by stracić gola w samej końcówce, po rzucie

Nad Lechem wisi fatum

Problemów, jakie nękają Lecha, nie można wytłumaczyć na gruncie futbolu. Mamy do czynienia z czymś o wiele poważniejszym. Nie jest łatwo zrozumieć, dlaczego grupa ludzi,

Brak koncentracji? Raczej sabotaż!

Lech znów to zrobił, w trzecim kolejnym meczu. Przegrał po stracie bramki w ostatnich sekundach. Zagrał katastrofalnie słabo. Jakimś sposobem przetrwał do przerwy bez straty